Rumuński zespół to prawdziwa potęga europejskiej piłki ręcznej. Przed sezonem klub przeprowadził imponującą ofensywę transferową, sprowadzając dziesięć nowych zawodniczek. Wśród nich znalazły się mistrzyni olimpijska, świata i Europy Grace Zaadi, norweska rozgrywająca Emilie Hegh Arntzen oraz brazylijska obrotowa Tamires Araujo. O sile SCM Râmnicu Vâlcea świadczą również wyniki. W poprzedniej rundzie kwalifikacji Rumunki rozbiły niemiecki TUSSIES Metzingen 39:24, a w rewanżu zwyciężyły 29:28. W krajowej lidze zajmują miejsce na podium.
Lublinianki nie zamierzają się bać
- To na pewno mocny zespół, mocna rumuńska liga, znane nazwiska w europejskiej piłce ręcznej. Często jest jednak tak, że wszystko weryfikuje parkiet. Nazwiska nieraz nie grają. Jeśli zagramy dobry mecz, jestem pewien, że pokażemy się z dobrej strony i przywieziemy dobry wynik do rewanżu - podkreśla trener PGE MKS El-Volt Lublin Paweł Tetelewski.
Biało-zielone jadą do Rumunii podbudowane efektownym zwycięstwem nad KRASOŃ MKS Piotrcovią 34:22. Wcześniej doznały wprawdzie pierwszej ligowej porażki w sezonie, przegrywając z KPR Gminy Kobierzyce, ale szybko wróciły na zwycięską ścieżkę.
- Mamy naprawdę dobry zespół i uważam, że nie możemy tam pojechać i bać się tego meczu. Musimy wyjść i pokazać, co potrafimy - zapowiada bramkarka Paulina Wdowiak.
Walka o europejskie marzenia
Faworytkami będą Rumunki, które dysponują niezwykle silnym składem i preferują twardą, fizyczną grę. Lublinianki mają jednak swoje atuty, a w świetnej formie znajdują się między innymi Aleksandra Rosiak i Sarah Paulsen. Kluczem do dobrego wyniku będzie ograniczenie strat, skuteczność w ataku i szybki powrót do obrony. Biało-zielone chcą wypracować rezultat, który pozwoli im realnie myśleć o awansie przed rewanżem.
Pierwszy mecz SCM Râmnicu Vâlcea - PGE MKS El-Volt Lublin odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w hali Sala Sporturilor „Traian” w Rumunii. Początek o godz. 14.00 czasu polskiego.


Komentarze