- Maćku, z Moniką, Twoją żoną, w Klubie Odpowiedzialnego Biznesu jesteście od samego początku. Pamiętasz, co sprawiło, że wtedy zdecydowaliście się dołączyć do nowej organizacji biznesowej i czego od niej oczekiwaliście?
- W Klubie Odpowiedzialnego Biznesu jesteśmy z Moniką i z naszą firmą od samego początku, ponieważ uwierzyliśmy w ideę organizacji opartej nie tylko na wymianie kontaktów biznesowych, lecz przede wszystkim na wzajemnym zaufaniu, odpowiedzialności i trwałych relacjach między ludźmi.
Duże znaczenie miała dla nas Ela Fijołek. Jej energia, autentyczność i umiejętność łączenia ludzi dawały przekonanie, że powstaje środowisko, w którym przedsiębiorcy będą mogli wzajemnie się inspirować, dzielić doświadczeniem i wspierać także wtedy, gdy prowadzenie firmy staje się trudne.
Oczekiwaliśmy wartościowych spotkań, nowych kontaktów i możliwości współpracy, ale również miejsca do szczerej rozmowy o codziennych wyzwaniach przedsiębiorców. Z perspektywy czasu widzimy, że Klub stał się czymś więcej niż organizacją biznesową. To społeczność ludzi, których połączyły wspólne wartości, wzajemny szacunek oraz przekonanie, że odpowiedzialny biznes powinien przynosić korzyści nie tylko właścicielom firm, ale także pracownikom, klientom i całemu lokalnemu otoczeniu.
Cieszymy się, że mogliśmy obserwować rozwój Klubu od pierwszych dni i że nadal jesteśmy częścią tej historii.
- Minęło kilkanaście lat, zarówno Klub, jak i Wasza firma są dziś w zupełnie innym miejscu. Jak przez ten czas zmieniło się OSK Kulka, a jak Wy sami zmieniliście się jako przedsiębiorcy?
- W tym roku OSK Kulka skończyło 32 lata, można więc powiedzieć, że wspólnie z Klubem Odpowiedzialnego Biznesu osiągnęliśmy pełną dojrzałość. Przez ten czas zmieniła się nasza firma, zmieniliśmy się również my sami - jako przedsiębiorcy, ale przede wszystkim jako ludzie.
To były lata pełne ważnych wydarzeń. Nasza rodzina powiększyła się najpierw o synową, a później o cudownego wnuka, który wniósł w nasze życie ogromną radość i zupełnie nową perspektywę. Był też jednak czas wielkiego smutku, gdy odeszła mama Ula - filar, serce i dusza naszej firmy. Jej obecność, zaangażowanie i wartości, które nam przekazała, na zawsze pozostaną częścią OSK Kulka.
Przez te lata przeżywaliśmy wzloty, upadki, a później kolejne wzloty. Prowadzenie firmy nauczyło nas pokory, cierpliwości i tego, że sukcesu nie mierzy się wyłącznie wynikami finansowymi. Równie ważni są ludzie, wzajemne zaufanie oraz świadomość, że w trudnych chwilach nie pozostaje się samemu.
Właśnie dlatego tak wiele znaczy dla nas obecność w Klubie Odpowiedzialnego Biznesu. Z przyjaciółmi z KOB łatwiej przechodzić przez trudniejsze momenty i jeszcze piękniej dzielić się sukcesami. To niezwykle budujące, że otaczają nas ludzie, którzy nie są jedynie „firmami” nastawionymi na maksymalizację zysków. Za każdą z tych firm stoi człowiek - ze swoją historią, wrażliwością, doświadczeniem i gotowością do pomocy.
Dzisiaj jesteśmy bardziej doświadczeni i dojrzali, ale nadal mamy w sobie tę samą energię i chęć rozwoju. Wiemy też znacznie lepiej, że w biznesie najcenniejsze są relacje, które pozostają z nami nie tylko wtedy, gdy wszystko się układa.
- Zaczynaliście przede wszystkim od szkolenia kierowców, ale z czasem konsekwentnie poszerzaliście działalność – w 2013 roku weszliście w rozliczanie czasu pracy kierowców, a później również w obszar BHP. Czy ta dywersyfikacja była od początku częścią strategii, czy raczej odpowiedzią na potrzeby klientów i zmieniającego się rynku?
- Było to połączenie świadomej strategii z koniecznością reagowania na potrzeby klientów i zmieniające się warunki rynkowe. Nasza podstawowa działalność, czyli szkolenie kierowców, jest w dużej mierze uzależniona od demografii. Dlatego od początku staraliśmy się prowadzić firmę w sposób świadomy i odpowiedzialny, analizując między innymi dane GUS oraz obserwując zmiany społeczne, gospodarcze i prawne.
Nie odziedziczyliśmy firmy ani kapitału na jej rozwój. Nie mieliśmy również finansowej poduszki bezpieczeństwa. W latach 90. uzyskanie kredytu na zakup samochodu szkoleniowego czy rozwój przedsiębiorstwa było dla nas praktycznie niemożliwe. Nie miałem wówczas uregulowanego stosunku do obowiązkowej służby wojskowej, co w tamtych realiach zamykało mi drogę do finansowania bankowego. Mogliśmy natomiast liczyć na pomoc naszych rodzin – zarówno z mojej strony, jak i ze strony Moniki. Bez ich wsparcia początki byłyby znacznie trudniejsze.
Szczególnie wymagającym momentem były lata 2013-2014, kiedy stanęliśmy przed realnym zagrożeniem utraty płynności finansowej. Było to następstwem nagłych zmian w polskim prawie oraz zatorów płatniczych po stronie naszych klientów. Był to bardzo trudny okres, ale również ważna lekcja odpowiedzialnego prowadzenia firmy. Wtedy ponownie mogliśmy skorzystać z wiedzy, doświadczenia oraz usług doradczych i finansowych członków Klubu Odpowiedzialnego Biznesu.
To właśnie wówczas wspólnie zdecydowaliśmy, że wykorzystamy nasze praktyczne doświadczenie w transporcie i stworzymy miejsce kompleksowej obsługi przedsiębiorców transportowych. Zaczęliśmy rozwijać usługi związane z rozliczaniem czasu pracy kierowców, BHP, medycyną pracy, ubezpieczeniami oraz likwidacją szkód. Nie była to więc przypadkowa dywersyfikacja, ale przemyślana odpowiedź na rzeczywiste potrzeby klientów oraz sposób na uniezależnienie firmy od jednego obszaru działalności.
Dzisiaj medycyną pracy zajmują się już odrębne podmioty - Centrum Badań Kierowców oraz HIT Medical. Wokół naszej działalności powstały natomiast kolejne przedsięwzięcia, między innymi kancelaria wypadkowa i Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy. Nasz syn otworzył również szkołę jazdy na Litwie.
Z perspektywy czasu widzimy, że trudne doświadczenia zmusiły nas do odważnych decyzji, ale jednocześnie otworzyły przed nami nowe możliwości. Dywersyfikacja nie była ucieczką od szkolenia kierowców, lecz naturalnym rozwinięciem naszych kompetencji i odpowiedzią na potrzeby ludzi oraz firm, z którymi pracujemy.
- Dziś Wasza działalność łączy kilka komplementarnych obszarów. Co jest najważniejsze w budowaniu firmy w taki sposób, żeby kolejne usługi wzmacniały jej potencjał rozwoju?
- Najważniejsze jest to, aby rozwój firmy nie polegał na przypadkowym dokładaniu kolejnych usług, lecz na świadomym budowaniu spójnego systemu odpowiadającego na rzeczywiste potrzeby klientów. Każdy nowy obszar naszej działalności wyrastał z kompetencji, które już posiadaliśmy, oraz z problemów, z jakimi zwracali się do nas kierowcy i przedsiębiorcy transportowi.
Szkoląc kierowców, poznawaliśmy realia ich późniejszej pracy. To naturalnie doprowadziło nas do rozliczania czasu pracy, przepisów transportowych, BHP, ubezpieczeń, likwidacji szkód, pomocy powypadkowej czy doskonalenia techniki jazdy. Poszczególne usługi nie konkurują więc ze sobą, lecz wzajemnie się uzupełniają. Dzięki temu możemy spojrzeć na sytuację klienta całościowo – od zdobycia uprawnień, przez bezpieczne wykonywanie zawodu, aż po obsługę firmy transportowej i pomoc w trudnych sytuacjach.
Kluczowe znaczenie mają przy tym wiedza, wiarygodność i jakość. Nie można rozwijać działalności wyłącznie dlatego, że w danym obszarze pojawia się możliwość zarobku. Trzeba mieć odpowiednie kompetencje, praktyczne doświadczenie oraz ludzi, którzy potrafią wziąć odpowiedzialność za świadczoną usługę. Zaufanie klientów buduje się latami, a można je stracić bardzo szybko.
Ważne jest także uważne obserwowanie rynku, zmian w prawie i nowych technologii. Firma powinna się rozwijać, ale nie może tracić swojej tożsamości. W naszym przypadku wspólnym mianownikiem wszystkich działań pozostają kierowca, transport, bezpieczeństwo oraz odpowiedzialność.
Największy potencjał powstaje wtedy, gdy kolejne usługi nie tylko zwiększają ofertę, lecz także wzmacniają wiedzę całej organizacji. Doświadczenia zdobyte w jednym obszarze wykorzystujemy w pozostałych, dzięki czemu lepiej rozumiemy problemy klientów i możemy proponować rozwiązania dopasowane do ich rzeczywistych potrzeb. To właśnie spójność, specjalizacja i konsekwencja są - w naszej ocenie - fundamentem trwałego rozwoju firmy.
- Przez lata uczestniczyliście w setkach spotkań i poznaliście bardzo wielu przedsiębiorców. Jak zmieniło się Twoje podejście do networkingu? Na co dziś zwracasz największą uwagę, budując relacje biznesowe?
- Podejście do networkingu stało się z biegiem lat znacznie bardziej dojrzałe. Dziś wiem, że nie polega on na rozdawaniu wizytówek, zbieraniu kontaktów czy szybkim poszukiwaniu klientów. Jego prawdziwą wartością jest budowanie długotrwałych relacji opartych na zaufaniu, wiarygodności i wzajemnej pomocy.
Po 1989 roku Polska przypominała trochę gospodarczy Dziki Zachód. Rodzącej się przedsiębiorczości wszyscy musieliśmy się dopiero uczyć - często na własnych błędach. Mama Ula, podobnie jak wielu Polaków w tamtym okresie, zaangażowała się w działalność Amway. Towarzysząc jej podczas licznych spotkań i szkoleń, zdobywałem pierwszą wiedzę dotyczącą sprzedaży, komunikacji, motywacji oraz budowania relacji z ludźmi. Niezależnie od późniejszych ocen tego modelu biznesowego, była to dla nas ważna szkoła przedsiębiorczości.
Duży wpływ miał również tata, który od 1972 roku był instruktorem i wykładowcą nauki jazdy. Praca instruktora nie sprowadza się przecież wyłącznie do nauki obsługi samochodu. To przede wszystkim nieustanna rozmowa z drugim człowiekiem, umiejętność słuchania, rozpoznawania jego obaw oraz dopasowania sposobu komunikacji do jego osobowości i potrzeb.
W naszej branży rekomendacja zawsze miała ogromne znaczenie. Pozornie każda szkoła jazdy oferuje ten sam produkt - przygotowanie do egzaminu i zdobycia prawa jazdy. W rzeczywistości różnica tkwi jednak w jakości relacji, sposobie traktowania kursanta oraz odpowiedzialności za jego późniejsze zachowanie na drodze.
Ma to szczególne znaczenie dzisiaj, w rzeczywistości popandemicznej. Wielu młodych ludzi jest bardziej kruchych emocjonalnie, ma trudności z radzeniem sobie ze stresem i samodzielnym podejmowaniem decyzji. Czasami wynika to również z nadmiernej opiekuńczości rodziców, którzy w dobrej wierze zbyt często wyręczają swoje dzieci, ograniczając im możliwość uczenia się samodzielności i odpowiedzialności. Dlatego indywidualne podejście nie jest już tylko dodatkowym atutem – stało się jednym z najważniejszych elementów dobrej edukacji.
Podobnie patrzymy dziś na relacje biznesowe. Największą uwagę zwracamy nie na to, jakie stanowisko zajmuje dana osoba ani co można dzięki niej szybko osiągnąć, lecz na to, jakim jest człowiekiem. Liczą się dla nas uczciwość, odpowiedzialność, dotrzymywanie słowa i gotowość do współpracy także wtedy, gdy nie przynosi ona natychmiastowej korzyści. Najlepsze relacje biznesowe powstają bowiem nie wtedy, gdy dwie strony czegoś od siebie chcą, lecz wtedy, gdy naprawdę sobie ufają.
- Po tylu latach członkostwa trudno patrzeć na Klub wyłącznie przez pryzmat pojedynczego kontraktu czy polecenia. Jakie korzyści z obecności w Klubie Odpowiedzialnego Biznesu uważasz dziś za najcenniejsze - biznesowe, relacyjne, edukacyjne, a może jeszcze inne?
- Po tylu latach rzeczywiście trudno mierzyć wartość obecności w Klubie liczbą zawartych kontraktów czy otrzymanych poleceń. Oczywiście one są ważne, bo Klub tworzą przedsiębiorcy, którzy wzajemnie korzystają ze swoich usług i rekomendują sprawdzonych partnerów. Jednak dla nas najcenniejsze są relacje zbudowane na zaufaniu oraz poczucie, że należymy do środowiska ludzi kierujących się podobnymi wartościami.
Przez lata niejednokrotnie mogliśmy korzystać z wiedzy, doświadczenia i wsparcia członków KOB - również w momentach trudnych dla naszej firmy. Czasami była to konkretna usługa doradcza lub finansowa, innym razem rozmowa z osobą, która wcześniej znalazła się w podobnej sytuacji i potrafiła podpowiedzieć właściwe rozwiązanie. Takiego doświadczenia nie da się zastąpić żadnym podręcznikiem ani szkoleniem.
Bardzo ważny jest również wymiar edukacyjny. Spotkania w Klubie pozwalają spojrzeć na własną działalność z innej perspektywy, poznać problemy innych branż i uczyć się od przedsiębiorców, którzy przeszli już drogę, na której my dopiero się znajdujemy. To wiedza praktyczna, oparta na realnych sukcesach, ale także na błędach i trudnych doświadczeniach.
Największą wartością Klubu pozostają jednak ludzie. Z wieloma osobami łączą nas dziś relacje wykraczające daleko poza biznes. Potrafimy wspólnie cieszyć się z sukcesów, ale również być blisko siebie w chwilach kryzysu, choroby czy osobistej straty. W takich momentach najlepiej widać, że Klub nie jest jedynie organizacją służącą wymianie kontaktów.
Dla nas KOB jest społecznością ludzi, którzy rozumieją, że odpowiedzialny biznes to nie tylko wynik finansowy. To także sposób traktowania pracowników i klientów, uczciwość wobec partnerów oraz gotowość do dzielenia się wiedzą i pomagania innym. Kontrakty mogą się kończyć, rynek może się zmieniać, ale wartościowe relacje i zdobyte dzięki nim doświadczenia pozostają na lata.
- Obserwujesz Klub praktycznie od pierwszych miesięcy jego działalności. Co najbardziej zmieniło się w nim przez te lata, a co, Twoim zdaniem, pozostało niezmienne i stanowi o jego wartości?
- Przez te wszystkie lata Klub niewątpliwie dojrzał razem ze swoimi członkami. Rozwinęła się jego struktura, przybyło przedsiębiorców reprezentujących różne branże, a spotkania, inicjatywy i formy współpracy stały się bardziej profesjonalne. Zmieniły się również same firmy należące do KOB - wiele z nich znacząco się rozwinęło, przeszło zmianę pokoleniową albo rozszerzyło działalność o nowe obszary. Dzięki temu Klub dysponuje dziś ogromnym kapitałem wiedzy i doświadczenia.
Zmieniły się także realia prowadzenia biznesu. Pojawiły się nowe technologie, media społecznościowe, odmienne sposoby komunikacji, a przedsiębiorcy musieli mierzyć się z pandemią, kryzysami gospodarczymi, zmianami prawa oraz rosnącymi oczekiwaniami klientów i pracowników. Klub potrafił dostosowywać się do tych wyzwań, nie tracąc przy tym swojej tożsamości.
Niezmienny pozostał przede wszystkim jego fundament, czyli ludzie i relacje między nimi. Od początku Klub nie był wyłącznie miejscem wymiany wizytówek czy poszukiwania kontraktów. Tworzył przestrzeń, w której przedsiębiorcy mogli się poznać, zaufać sobie, dzielić doświadczeniem i wzajemnie wspierać. Ogromna w tym zasługa Elżbiety Fijołek, która od początku nadaje Klubowi kierunek, dba o jego atmosferę i konsekwentnie przypomina, że za każdą firmą stoi człowiek.
To właśnie ta autentyczność stanowi dziś największą wartość KOB. Zmieniają się członkowie, firmy, rynek i narzędzia prowadzenia biznesu, ale pozostają wzajemny szacunek, odpowiedzialność, otwartość i gotowość do pomocy. Dzięki temu Klub nadal jest wspólnotą, a nie tylko organizacją biznesową. I właśnie dlatego, mimo upływu lat, wciąż chcemy być jego częścią.

- Gdybyś rozmawiał dziś z przedsiębiorcą, który zastanawia się, czy warto angażować czas w organizację biznesową i regularny networking, co powiedziałbyś mu z perspektywy kilkunastu lat własnych doświadczeń?
- Powiedziałbym mu przede wszystkim, że warto, ale pod warunkiem, że wybierze organizację, w której relacje są naturalne, szczere i oparte na zaufaniu. Networking nie powinien być kolejnym obowiązkiem w kalendarzu ani sztucznym przedstawieniem, podczas którego każdy próbuje coś sprzedać, klepiąc sztucznie powtarzane formuły. Jego prawdziwa wartość pojawia się wtedy, gdy ludzie chcą się poznać, rozmawiać ze sobą i wzajemnie wspierać.
W Klubie Odpowiedzialnego Biznesu nikt nie skreśli członka tylko dlatego, że raz nie pojawił się na spotkaniu. Przedsiębiorcy mają przecież swoje firmy, rodziny, zobowiązania i trudniejsze okresy. Nie tworzy się tutaj sztucznych procedur ani presji obecności za wszelką cenę. Jest natomiast serdeczność, wyrozumiałość i szczere zainteresowanie drugim człowiekiem.
O wartości Klubu najlepiej świadczy liczba osób, które po pewnym czasie do niego powracają. Wracają, ponieważ dostrzegają, że trudno zastąpić atmosferę opartą na autentyczności, wzajemnym szacunku i relacjach budowanych przez lata. To pokazuje, że Klub jest czymś więcej niż miejscem pozyskiwania kontaktów biznesowych.
Z perspektywy kilkunastu lat wiem również, że efektów networkingu nie należy oczekiwać natychmiast. Najpierw trzeba dać innym czas, uwagę, wiedzę i własne zaangażowanie. Zaufanie powstaje stopniowo, ale kiedy już się zbuduje, może prowadzić nie tylko do współpracy biznesowej, lecz także do przyjaźni, wzajemnej pomocy i poczucia, że w trudnej sytuacji nie zostaje się samemu.
Dlatego powiedziałbym takiemu przedsiębiorcy: przyjdź, poznaj ludzi i daj im poznać siebie. Nie licz od razu wizytówek, poleceń ani podpisanych umów. Jeśli będziesz autentyczny i otwarty, z czasem przekonasz się, że najważniejszą korzyścią nie są pojedyncze kontrakty, lecz wartościowe relacje, które mogą pozostać z Tobą przez wiele lat, a kontrakty się pojawią.
- Czy jest ktoś poznany w KOB, o kim dziś możecie powiedzieć: „to już nie tylko kontakt biznesowy, ale nasz przyjaciel”?
- Zdecydowanie tak - i trudno byłoby wymienić wszystkie te osoby z imienia i nazwiska, ponieważ lista jest naprawdę długa. Przez lata wiele relacji rozpoczętych w KOB zdecydowanie wykroczyło poza biznes. Wiemy, że możemy liczyć na wsparcie innych członków Klubu, ale obowiązuje to również w drugą stronę - sami nigdy nie odmawiamy pomocy, jeżeli tylko jesteśmy w stanie jej udzielić.
Bez wątpienia szczególne miejsce zajmuje Ela Fijołek. Dziś jest nie tylko naszą przyjaciółką - jest dla nas właściwie częścią rodziny. Inspiruje nas swoją wytrwałością, energią i ogromną wiedzą. Wielokrotnie korzystaliśmy z jej doświadczenia w zakresie ekonomii i prowadzenia biznesu, ale również mediów społecznościowych. Możemy uczciwie powiedzieć, że bez Eli w wielu obszarach stalibyśmy w miejscu albo rozwijali się znacznie wolniej.
Najcenniejsze jest jednak to, że nasza relacja nie opiera się wyłącznie na doradztwie czy wspólnych przedsięwzięciach. To świadomość, że możemy ze sobą szczerze porozmawiać, dzielić się zarówno sukcesami, jak i problemami oraz być obok siebie wtedy, gdy jest to naprawdę potrzebne.
Ela jest jednym z najważniejszych przykładów, ale z pewnością nie jedynym. Takich historii i przyjaźni powstałych dzięki Klubowi jest znacznie więcej. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie okazja o nich opowiedzieć - chociaż nie możemy przecież zdradzić od razu wszystkiego.
Nasza historia pokazuje, że firmę można rozwijać konsekwentnie, nie tracąc z oczu ludzi i wartości. Przez ponad 30 lat zmienialiśmy się, poszerzaliśmy działalność i pokonywaliśmy trudne momenty, korzystając z wiedzy oraz wsparcia rodziny i przyjaciół. Klub Odpowiedzialnego Biznesu stał się ważną częścią tej drogi - miejscem szczerych relacji, wzajemnej pomocy i inspiracji. Dziś wiemy, że największą wartością w biznesie są nie tylko wyniki i podpisane umowy, lecz przede wszystkim ludzie, którym można zaufać.
- Dziękuję za rozmowę.
Przeczytaj także:
Biznes wygrywa współpracą. Elżbieta Fijołek: Zaufanie jest największym kapitałem przedsiębiorców
Elżbieta Fijołek: Odpowiedzialny biznes to łączenie serca z zyskiem

Komentarze