Sezon grillowy na Lubelszczyźnie nie wchodzi z hukiem. Nie ma fanfar, nie ma wielkich zapowiedzi. Raczej przysiada gdzieś z boku: na skraju ogródka działkowego, przy pierwszym rozstawionym stole, w zapachu dymu, który jeszcze bardziej przypomina o zimie niż o lecie. Kwiecień to czas nieśmiały. Ktoś odpali grilla „tak tylko na chwilę”, ktoś inny wyciągnie ruszt bardziej z ciekawości niż z potrzeby. I nagle okazuje się, że to już.
Ale prawdziwe granie dopiero przed nami. Majówka - to ona rozdaje karty. To wtedy Lubelszczyzna pachnie jednocześnie dymem, świeżą trawą i czymś trudnym do nazwania, co każe siedzieć dłużej, niż rozsądek podpowiada. Stoły się wydłużają, rozmowy przeciągają, a grill przestaje być dodatkiem, a staje się centrum wydarzeń.
Zanim jednak wpadniemy w majówkowy wir, warto zrobić coś więcej niż tylko powtórzyć klasykę. Bo grill, choć prosty z natury, lubi, kiedy traktuje się go z odrobiną wyobraźni.
Pierogi, które wyszły na podwórko
Bo przecież nic tak nie smakuje „stąd” jak pierogi. A skoro mogą trafić na talerz, mogą też trafić na ruszt.
Składniki:
- pierogi z kaszą gryczaną i twarogiem (ugotowane wcześniej)
- masło klarowane
- czosnek
- świeży tymianek
Przygotowanie:
Pierogi smarujemy masłem z czosnkiem i tymiankiem. Na grillu potrzebują tylko kilku minut, tyle, by złapać kolor i lekką chrupkość. To moment, w którym kuchnia domowa spotyka się z ogrodem. I bardzo dobrze się dogadują.
Pstrąg, który pamięta rzekę
Na Roztoczu ryba smakuje inaczej, może dlatego, że jest bliżej źródła.
Składniki:
- świeży pstrąg
- liście chrzanu
- cytryna
- masło
- koperek, sól, pieprz
Przygotowanie:
Ryba trafia na grill owinięta liśćmi chrzanu, które robią całą robotę. Dają aromat, lekką ostrość, coś, co trudno podrobić. W środku cytryna i koperek, na zewnątrz ogień i nagle robi się z tego danie, które spokojnie mogłoby udawać restauracyjne, gdyby nie to, że jemy je stojąc, z kromką chleba w ręku.
Ser, który nie boi się ognia
Są takie produkty, które wydają się zbyt delikatne na grill. A potem okazuje się, że to właśnie one robią największe wrażenie.
Składniki:
- ser zagrodowy (twardawy, lokalny)
- miód
- tymianek
- orzechy włoskie
Przygotowanie:
Ser ląduje na ruszcie tylko na chwilę, tyle, żeby zmiękł i lekko się rozgrzał. Potem miód, tymianek, orzechy. Proste? Bardzo. Ale to właśnie te najprostsze rzeczy najczęściej zostają w pamięci najdłużej.
Sezon dopiero się rozkręca. Jeszcze bez pośpiechu, jeszcze trochę „na próbę”, ale już z tym charakterystycznym uczuciem, że zaraz wszystko przyspieszy. Majówka przyniesie gwar, dym, śmiech i te wszystkie rozmowy, które najlepiej smakują na świeżym powietrzu.
A na razie? Wystarczy mały grill, kilka dobrych składników i pretekst, żeby wyjść z domu. Na Lubelszczyźnie to naprawdę niewiele trzeba.











Komentarze