Nie męczą się, nie chorują i nie potrzebują urlopów. Nie narzekają na pracę na trzy zmiany i powtarzalność zadań. Jeśli dodamy do tego precyzję i coraz większą „inteligencję”, staje się jasne, dlaczego firmy na całym świecie coraz częściej zastępują pracowników maszynami. Robotyzacja przestała być domeną dużych fabryk. Dziś wchodzi do niemal każdego obszaru gospodarki, od produkcji, przez logistykę, po usługi.
– Firmy sięgają po roboty z bardzo prostych powodów. Są niezawodne, mogą pracować bez przerw, wykonują monotonne czynności i nie biorą L4 – mówi prof. Arkadiusz Gola, kierownik Katedry Informatyzacji i Robotyzacji Produkcji Politechniki Lubelskiej.
Globalny rynek robotyki w 2025 roku został wyceniony na 51,5 mld dolarów. Analitycy przewidują, że do 2035 roku osiągnie wartość około 200 mld dolarów.
– Przyczyna jest bardzo prosta, koszty pracy są coraz wyższe i na rynku jest coraz trudniej znaleźć osoby gotowe podjąć zatrudnienie w celu realizacji ciężkiej pracy za stosunkowo niewielkie wynagrodzenie. A chodzi tu przede wszystkim o pracowników wykonujących podstawowe, powtarzalne i często wymagające dużego wysiłku fizycznego czynności – podkreśla ekspert. – Prognozy mówią o niedoborze nawet 85 milionów pracowników na świecie do 2030 roku, co oznacza, że w wielu sektorach zwyczajnie nie będzie komu pracować.
Swoje zrobiła też pandemia. – COVID-19 pokazał, jak kruchym zasobem bywa człowiek – mówi naukowiec.
Do niedawna w produkcji dominowały klasyczne roboty przemysłowe, pracujące z bardzo dużymi prędkościami, ale jednocześnie potencjalnie niebezpieczne dla człowieka. Były to roboty, które wymagały wygrodzeń i wykonywały konkretne czynności w obszarze produkcji czy pakowania.
– Dziś najszybciej rozwijającym się segmentem są roboty współpracujące, czyli coboty. Pracują one wolniej, za to są bezpieczne, nie wymagają wygrodzeń, a każdy kontakt z człowiekiem powoduje ich natychmiastowe zatrzymanie – wyjaśnia ekspert.
Na razie ta współpraca jest ograniczona. – Mówimy o robotach współpracujących, ale w praktyce często polega to na tym, że robot stoi obok człowieka i wykonuje „swoje zadanie” – zauważa prof. Gola. – Prawdziwa praca „ręka w rękę” to kwestia czasu. Dodatkowo wkrótce coboty będą sterowane głosem, będą reagowały na polecenia i uczyły się jak ludzie.
– Aby skutecznie wdrożyć te rozwiązania w firmach, muszą być one odpowiednio przygotowane. Chodzi nie tylko o stronę technologiczną, ale przede wszystkim o ludzi – podkreśla naukowiec. – Dziś często wygląda to tak, że nowe technologie po prostu się pojawiają, a wraz z nimi panika i opór wobec zmian. To bardzo mocno wpływa na psychikę i komfort pracy, bo pracownicy boją się tego, czego nie znają – ocenia prof. Arkadiusz Gola i dodaje: – Potrzebne jest wsparcie nie tylko techniczne, ale i mentalne. I tutaj duża rola uczelni, takich jak Politechnika Lubelska, której zadaniem jest nie tylko doradzanie, kiedy i jakie roboty kupić, ale też pomoc we wdrażaniu ich w organizacji i przygotowaniu ludzi na zmiany.
Czy roboty zabiorą ludziom pracę? – Ja bym tego nie nazwał „zabieraniem pracy”. Bardziej chodzi tu o „wypełnienie luki” związanej z brakiem możliwości zatrudnienia odpowiednich pracowników do realizacji konkretnych zadań lub kwestią optymalizacji i zwiększenia efektywności realizowanych procesów. Bo choć roboty stają się elementem codzienności wielu firm, nigdy nie słyszałem, aby dobry pracownik został zwolniony z tego powodu, że firma zdecydowała się zainwestować w zakup i instalację robota. Tacy pracownicy są po prostu przenoszeni do realizacji innych, lżejszych lub ciekawszych prac.
Należy też podkreślić, że są też takie obszary, w których ludzie muszą pracować w szczególnie trudnych warunkach, przy wysokiej temperaturze, dużym zapyleniu czy hałasie. W takich miejscach roboty bardzo skutecznie zastępują człowieka, przejmując zadania uciążliwe i niebezpieczne – mówi ekspert.
Czy więc należy bać się robotyzacji? W moim odczuciu absolutnie nie. Podstawowym elementem rozwoju jest zmiana. Historia pokazuje, że eliminacja miejsc pracy w jednych obszarach powoduje to, że w te miejsca pojawiają się w innych – wcześniej zupełnie nieznanych obszarach, a nowe zawody są naturalną konsekwencją „ducha czasu”. Nigdy więc ktoś kto chce pracować i posiada odpowiednie kompetencje nie pozostanie bez pracy. Ważnym jest tylko aby z odwagą patrzeć w przyszłość i płynnie dostosowywać się do następujących zmian– zwraca uwagę prof. Arkadiusz Gola.
Roboty wchodzą do każdej branży. Czy naprawdę zabiorą ludziom pracę?
- 27.02.2026 11:49
- Źródło: Politechnika Lubelska

Źródło: freepik.com











Komentarze