Jesień to jeden z najniebezpieczniejszych okresów dla pieszych. Zmrok zapada coraz wcześniej, pogoda utrudnia widoczność, a mokra nawierzchnia wydłuża drogę hamowania samochodów. Do tego dochodzi pośpiech i rozproszenie uwagi, które mogą prowadzić do tragicznych w skutkach decyzji.
Z policyjnych statystyk wynika, że w 2025 roku doszło do ponad 4,2 tys. wypadków z udziałem pieszych. Zginęły w nich 354 osoby, a blisko 4 tys. zostało rannych. Choć liczba ofiar śmiertelnych systematycznie maleje, skala problemu wciąż pozostaje poważna.
- Bezpieczeństwo pieszych z roku na rok się poprawia. Odnotowujemy coraz mniej wypadków drogowych. Przede wszystkim cieszy to, że jest coraz mniej ofiar śmiertelnych. W zeszłym roku doszło do ponad 4,2 tys. wypadków drogowych z udziałem pieszych, w których zginęły 354 osoby. To o blisko jedną trzecią mniej niż jeszcze pięć lat temu- mówi insp. dr Krzysztof Dymura, dyrektor Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Najtragiczniejsze miesiące? Od października do stycznia
Policyjne dane pokazują wyraźną sezonowość wypadków. W miesiącach jesienno-zimowych - październiku, listopadzie, grudniu i styczniu - odnotowano łącznie ponad 1,9 tys. zdarzeń z udziałem pieszych, w których zginęły 182 osoby. To ponad połowa wszystkich śmiertelnych ofiar wypadków z udziałem pieszych w całym 2025 roku.
Dlaczego właśnie wtedy dochodzi do tak wielu tragedii?
- Na to mają wpływ przede wszystkim ograniczona widoczność pieszego na drodze, szybciej zapadający zmierzch, gorsze warunki pogodowe, często też gorsze warunki drogowe, a więc wydłużona droga hamowania, słabsza reakcja kierującego na sytuację na drodze - wyjaśnia insp. dr Krzysztof Dymura.
Szczególnie niebezpieczne są drogi poza obszarem zabudowanym. Choć dochodzi tam do mniejszej liczby wypadków z udziałem pieszych, niemal co trzeci kończy się śmiercią człowieka. Dla porównania, na obszarach zabudowanych tragiczny finał ma około co szesnasty taki wypadek.
Pierwszeństwo nie oznacza, że samochód zatrzyma się natychmiast
Od kilku lat pieszy wchodzący na przejście ma pierwszeństwo przed samochodem. Nie oznacza to jednak, że może wejść na jezdnię bez obserwowania sytuacji na drodze. W 2025 roku na przejściach dla pieszych doszło do około 2,3 tys. wypadków, czyli ponad połowy wszystkich zdarzeń z udziałem pieszych. Zginęło w nich 105 osób, a 2251 zostało rannych. Zdaniem ekspertów jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że samo wejście na pasy gwarantuje bezpieczeństwo.
- Wchodząc na przejścia dla pieszych, bardzo często mamy podstawy, żeby uważać, że jesteśmy bezpieczni. Zwłaszcza w momencie, kiedy wchodzimy na zielone światło czy oznakowane przejście dla pieszych. Natomiast utrata czujności jest dosyć charakterystyczna, szczególnie w sytuacjach, kiedy jesteśmy zajęci myśleniem o zupełnie innych rzeczach - wyjaśnia dr Ewa Odachowska-Rogalska, psycholog transportu.
Warto pamiętać, że przepisy przyznają pierwszeństwo pieszemu znajdującemu się na przejściu oraz wchodzącemu na nie, z wyjątkiem sytuacji dotyczących tramwajów. Nie zwalniają jednak pieszych z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności.
Telefon i słuchawki. Niebezpieczne połączenie
Smartfon w dłoni i słuchawki na uszach to dziś częsty widok na ulicach. Problem zaczyna się wtedy, gdy ekran telefonu pochłania uwagę również podczas przechodzenia przez jezdnię.
- Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy patrzymy w smartfon i mamy słuchawki, czyli dwa podstawowe kanały odpowiadające za bezpieczeństwo są skupione na czymś zupełnie innym niż na przechodzeniu przez ulicę - zaznacza dr Ewa Odachowska-Rogalska.
Polskie przepisy zabraniają korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia i przechodzenia przez jezdnię, drogę dla rowerów czy torowisko, jeżeli ogranicza to możliwość obserwowania sytuacji na drodze.
Samo posiadanie telefonu nie jest więc wykroczeniem. Niebezpieczne i zabronione jest takie korzystanie z urządzenia, które odwraca uwagę od ruchu drogowego.
414 wypadków przez nieostrożne wejście na jezdnię
W ubiegłym roku piesi spowodowali 804 wypadki drogowe. Zginęły w nich 164 osoby, a 664 zostały ranne. To mniej niż w 2024 roku, kiedy takich zdarzeń było o 168 więcej. Najczęstszą przyczyną wypadków spowodowanych przez pieszych było wejście na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem. Policja odnotowała 414 takich przypadków, w których zginęło 65 osób, a 365 zostało rannych. Do innych niebezpiecznych zachowań należą wychodzenie zza zaparkowanych samochodów lub innych przeszkód ograniczających widoczność oraz przechodzenie na czerwonym świetle.
Nie oznacza to jednak, że to piesi odpowiadają za większość wypadków. Według policji spowodowali niespełna 4 proc. wszystkich wypadków drogowych w Polsce. Jednocześnie stanowili około jednej piątej wszystkich ofiar śmiertelnych.
Jak bezpiecznie przechodzić przez jezdnię?
Policjanci przypominają, że szczególna ostrożność obowiązuje wszystkich uczestników ruchu drogowego. Jesienią warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach.
Przed wejściem na jezdnię należy upewnić się, że nadjeżdżający kierowca ma możliwość bezpiecznego zatrzymania pojazdu. Telefon najlepiej schować do kieszeni i skupić uwagę na sytuacji na drodze. Nie wolno wychodzić na jezdnię zza zaparkowanych samochodów lub innych przeszkód ograniczających widoczność. Po zmroku szczególnie ważne są elementy odblaskowe. Mogą one pomóc kierowcy dostrzec pieszego odpowiednio wcześnie. Nawet przy zielonym świetle warto sprawdzić, czy można bezpiecznie przejść. Nie należy zakładać, że każdy kierowca zauważy pieszego w porę. Poza obszarem zabudowanym, po zmierzchu, piesi poruszający się po drodze mają obowiązek używania elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu, z przewidzianymi w przepisach wyjątkami. W mieście nie ma takiego ogólnego obowiązku, ale odblaski również mogą poprawić bezpieczeństwo.
„Mistrzu, uważaj”. Nowa kampania dla pieszych
Na zagrożenia związane z nieuwagą zwraca uwagę ogólnopolska kampania „Mistrzu, uważaj”, przygotowana przez PZU we współpracy z Polską Policją. To kolejna odsłona działań edukacyjnych po kampaniach „Mistrzu, zwolnij!”, skierowanej do kierowców, oraz „Mistrzu, pomyśl!”, poświęconej bezpieczeństwu użytkowników jednośladów. Tym razem organizatorzy koncentrują się na zachowaniach pieszych. Spot kampanii przygotował reżyser Jan Komasa. Materiały będą prezentowane w telewizji, internecie oraz na cyfrowych nośnikach reklamowych. Przekaz jest prosty: pierwszeństwo na przejściu nie zastąpi ostrożności. Zwłaszcza jesienią, kiedy kierowca może dostrzec pieszego zbyt późno, a droga hamowania na mokrej nawierzchni jest dłuższa.

Komentarze