- Przejął Pan od rodziców plantację truskawek. Co chciał Pan w tym gospodarstwie kontynuować, a co od początku zamierzał zrobić po swojemu?
- 12 lat temu gdy zostałem pełnoletni, zastanawiałem się co będę robił w swoim życiu. Postanowiłem wyjechać do Niemiec i tam budować przyszłość, rodzice bardzo się zmartwili i na drugi dzień tata powiedział: " Synku Niemcy zrobimy Ci tutaj" i rodzice przepisali wtedy swoje całe gospodarstwo na mnie i dali wolną rękę w podejmowaniu decyzji. Tak stworzyłem markę " Gospodarstwo Rolne Maruszewski", które z czasem zmieniło nazwę na " Farma Mój Owoc". W związku z tym, że miałem swobodę to postanowiłem robić truskawki po swojemu, czyli nowoczesne tunele, maszyny, technologie. Obecnie truskawki są podpięte pod komputery, systemy pogody i czujniki z AI.
- Kiedy pojawiła się myśl, żeby z owoców, które uprawiacie, robić lody? Czy był to sposób na lepsze wykorzystanie plonów, czy pomysł na zupełnie
nową działalność?
- Myśl o lodach powstała w 2020 roku, ponieważ borykałem się z nadwyżką owoców świetnej jakości, jednak z drobnymi wadami np. zbyt dojrzałe, bez szypułki, pokrzywione - te owoce nie nadawały się na rynek deserowy, ale były świetne do przetworzenia. Powstały dżemy , potem myśl o lodach i polewach lodowych z naszych owoców. Chciałem, aby moje przetwory były premium - tak jak owoce. Tak powstały " Lody z Farmy."

- Wasze lody powstają także dzięki współpracy z okolicznymi rolnikami i mleczarnią. Jak dobieracie dostawców i co taka współpraca daje każdej ze
stron?
- Od dziecka z tatą, a potem sam handlowałem owocami na Rynku Hurtowym Elizówka - znam prawie wszystkich rolników owoców jagodowych i wiem czego mogę się spodziewać po ich owocach. Dostawców maliny, wiśni, porzeczki itp. dobieram dość skrupulatnie - są to osoby, których owoce są bezpieczne i przebadane, aby ryzyko niechcianych substancji w owocu było zerowe - często jest to technologia " zero pozostałości". Co do mleczarni, to jest to mała mleczarnia z Michowa - " Michowianka", do niej mleko dostarczają rolnicy z okolicy naszej pierwszej lodziarni. Znamy ich osobiście i wiemy jak dbają o zwierzęta i jakość paszy. Mleko i śmietanka są wybitne do produkcji lodów. Nasze lody "śmietanka michowska" zyskują miano kultowych i regionalnych.
- Rolnik wie, że dwie truskawki mogą wyglądać podobnie, a smakować zupełnie inaczej. Jak wybieracie odmiany owoców do lodów? Czy zdarza
się, że świetny owoc deserowy nie sprawdza się w produkcji?
- Do naszego sorbetu truskawkowego testowaliśmy 16 odmian truskawek. Wybraliśmy jedną, która idealnie wpisuje się w nasz smak sorbetu truskawkowego. Odmiana jest tajemnicą firmy. To samo dotyczy się np. malin ( niektóre mają inne pestki, które w lodach są za duże). Jako rolnicy znamy się na owocach jagodowych i to daje nam przewagę w produkcji, bo nie produkujemy gatunkami np. truskawka, malina, porzeczka, ale produkujemy z konkretnych odmian danego gatunku.
- Co było trudniejsze: nauczyć się robić dobre lody czy zbudować dla nich rynek? Jaki błąd popełniliście na początku i czego Was nauczył?
- Lody to sztuka i matematyka. Wspólnie z rodziną jeździliśmy na szkolenia z produkcji lodów zabierając nasze owoce. Uczyliśmy się od najlepszych w Polsce, ale również od najlepszy z zagranicy. Dodatkowo mój brat z mamą był na Uniwersytecie Gelato w Bolonii. Tam poznał sztukę lodów włoskich u mistrzów lodziarstwa włoskiego. Rynek dla lodów znalazł się błyskawicznie, ponieważ nasze lody są prawdziwe, bez oszustwa, bez gotowych baz, emulgatorów, aromatów, polepszaczy. Nasze lody miętowe nie są zielone, nasze lody bananowe nigdy nie będą żółte. Nie mamy lodów smerfowych i nienaturalnie jaskrawych. Dla nas liczy się smak i zadowolenie klienta, że zjadł prawdziwego loda - loda z Farmy. Błędy cały czas się zdarzają; od złej gałkownicy, po temperatury serwowania jak i pomylenie składników, jednak mamy już na tyle duże doświadczenie, że zdarzają się coraz rzadziej.
- Jak wygląda dziś sytuacja młodego plantatora na Lubelszczyźnie? Czy sprzedaż owoców wystarcza, by rozwijać gospodarstwo, czy coraz częściej trzeba samemu je przetwarzać i budować własną markę?
- Sytuacja na rynku owoców jagodowych jest bardzo trudna, ponieważ zalewają nas owoce z innych krajów, które są sprzedawane jako nasze polskie. Ten zabieg psuje renomę naszych wspaniałych owoców, jak i obniża ceny rynkowe. Samo rolnictwo jest bardzo trudne i z roku na rok coraz mniej rentowne, dlatego w moim wypadku konieczne jest przetwarzanie owoców i nie dzielenie się marżą z innymi podmiotami typu skupy.
- Lody kojarzą się z latem, a gospodarstwo pracuje przez cały rok. Jak układacie pracę i sprzedaż po sezonie? Co będzie dla Was następnym
krokiem?
- Od października lodziarnie są zamknięte i wszystkie siły skupiają się na polach i truskawkach. W tunelach pielimy rośliny, poprawiamy konstrukcje,, sprawdzamy wszystko na nowy sezon. W lutym praca idzie na całego, ponieważ tunele są już zamknięte. Jedyne miesiące odpoczynku to grudzień i styczeń. Naszym następnym krokiem będzie na pewno dalsza edukacja i pójście w kierunku zwiększenia produkcji owocowych polew do lodów - aby inne lodziarnie również mogły używać naszych najlepszych lubelskich variegato z owoców jagodowych.
- Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.


Komentarze