sobota, 22 sierpnia 2026 02:03
Reklama
Od malin z Lubelszczyzny po strategiczne rynki przyszłości

Leszek Szewczyk: Dziś wygrywa ten, kto przewiduje zmiany

LST-Polska z Nałęczowa, z zakładem produkcyjnym w Bełżycach, od ponad dwóch dekad działa w branży przetwórstwa owoców. Zakład w Bełżycach każdego roku przetwarza tysiące ton owoców, które trafiają do odbiorców w Europie, Ameryce Północnej i Azji. LST-Polska rozwija działalność w branży przetwórstwa owocowo-warzywnego, stawiając na eksport, nowoczesne technologie oraz produkcję liofilizatów. O tym, jak wygląda droga owoców z Lubelszczyzny na światowe rynki, rozmawiamy z Leszkiem Szewczykiem, prezesem zarządu LST-Polska sp. z o.o.
Leszek Szewczyk: Dziś wygrywa ten, kto przewiduje zmiany

Źródło: LST-Polska sp. z o.o.

- Panie Prezesie, LST-Polska działa od 2002 roku. Gdy patrzy Pan dziś na firmę, co było najważniejsze w tej drodze: skala, technologia czy zaufanie klientów?

- Najważniejsza była konsekwencja. W tej branży nie da się zbudować pozycji jedną dobrą decyzją albo jednym udanym sezonem. Przetwórstwo owoców jest biznesem bardzo wymagającym, bo zależy od pogody, jakości surowca, sytuacji na rynkach międzynarodowych, kosztów energii, pracy i logistyki. Dlatego od początku kluczowe było dla nas tworzenie firmy, która nie działa wyłącznie sezonowo, ale ma stabilne zaplecze, sprawdzonych dostawców, technologię i standardy pozwalające konkurować za granicą.

Skala jest ważna, ale sama skala niczego nie gwarantuje. Można dużo produkować i mieć problem ze sprzedażą, jeżeli produkt nie spełnia oczekiwań klienta. Dlatego dla nas rozwój oznaczał przede wszystkim inwestowanie w jakość, bezpieczeństwo żywności i powtarzalność. Klient z Niemiec, Japonii czy USA musi mieć pewność, że dostanie produkt zgodny ze specyfikacją, bezpieczny i przygotowany dokładnie tak, jak tego oczekuje.

 

- LST-Polska jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych firm przetwórstwa owocowego w regionie. Jak wygląda skala działalności przedsiębiorstwa, o której przeciętny konsument zwykle nie ma pojęcia?

- Większość osób widzi na półce gotowy produkt i nie zastanawia się, ile pracy potrzeba, by powstał. Tymczasem za każdą partią mrożonych owoców czy liofilizatów stoi rozbudowany proces logistyczny, technologiczny i jakościowy.

LST-Polska każdego roku przetwarza tysiące ton owoców pochodzących głównie od producentów z Lubelszczyzny i innych regionów kraju. Nasze produkty trafiają do odbiorców w wielu krajach Europy, ale również do Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Japonii. To ogromna odpowiedzialność, ponieważ każdy klient oczekuje identycznej jakości niezależnie od tego, czy odbiera produkt w Warszawie, Berlinie czy Tokio.

Dla mnie szczególnie ważne jest to, że rozwijając firmę, jednocześnie wspieramy lokalnych producentów i budujemy wartość gospodarczą regionu.

 

- Lubelszczyzna od lat jest jednym z najważniejszych regionów sadowniczych w Europie. Jaką rolę odgrywa dla Państwa lokalne zaplecze surowcowe?

- Ogromną. Nasza siła wynika między innymi z tego, że działamy w regionie o wyjątkowych tradycjach sadowniczych. Lubelszczyzna jest liderem w produkcji wielu gatunków owoców miękkich, zwłaszcza malin.

Bliskość plantacji pozwala skrócić czas między zbiorem a przetworzeniem owoców. To ma kluczowe znaczenie dla jakości. Jednocześnie od lat budujemy relacje z producentami, bo dobre przetwórstwo zaczyna się od dobrego surowca. Bez silnego rolnictwa nie ma nowoczesnego przetwórstwa.

 

- LST-Polska rozwija również produkcję liofilizatów. Dlaczego właśnie ten segment zyskuje dziś na znaczeniu?

- Ponieważ odpowiada na potrzeby współczesnego rynku. Konsumenci szukają produktów naturalnych, wygodnych i trwałych. Liofilizacja pozwala zachować smak, aromat oraz wiele cennych składników odżywczych owoców. Jednocześnie jest to produkt o znacznie wyższej wartości dodanej niż klasyczne mrożonki. Liofilizaty znajdują zastosowanie w przemyśle spożywczym, cukierniczym, suplementacyjnym czy gastronomii. To jeden z najbardziej perspektywicznych kierunków rozwoju naszej branży.

LST-Polska nadal oczywiście produkuje mrożonki a także proszki z owoców liofilizowanych oraz świadczymy usługi przepakowywania owoców mrożonych i liofilizowanych.


 

 

- Przez lata liofilizaty kojarzyły się głównie z żywnością dla turystów, sportowców czy producentów żywności premium. Dziś coraz częściej mówi się o nich także w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego, obronności i zastosowań dual use. Czy dostrzega Pan ten trend?

- Zdecydowanie tak. Ostatnie lata pokazały, jak ważne staje się budowanie odporności państw i gospodarek na różnego rodzaju kryzysy. W takich sytuacjach ogromnego znaczenia nabierają produkty trwałe, lekkie, łatwe w magazynowaniu i transporcie. Liofilizaty posiadają właśnie takie cechy. Mogą być wykorzystywane nie tylko przez konsumentów indywidualnych, ale również przez służby ratownicze, organizacje humanitarne, jednostki odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe czy sektor obronny. Dla polskich producentów oznacza to możliwość wejścia na nowe, bardzo wymagające rynki. Wymaga to oczywiście odpowiednich standardów jakościowych i technologicznych, ale jest to kierunek, który będzie zyskiwał na znaczeniu.

 

- Czy można powiedzieć, że bezpieczeństwo żywnościowe staje się dziś równie ważne jak bezpieczeństwo energetyczne?

- Myślę, że coraz więcej osób zaczyna to dostrzegać. Dostęp do żywności jest jednym z fundamentów stabilności społecznej i gospodarczej. Pandemia, konflikty zbrojne czy zakłócenia w handlu międzynarodowym pokazały, że odporność systemów żywnościowych nie jest tematem teoretycznym. Dlatego znaczenie nowoczesnego rolnictwa i przetwórstwa będzie rosło. Firmy działające w tym sektorze stają się częścią szerszego systemu bezpieczeństwa państwa.

 

- Jakie znaczenie mają dziś inwestycje technologiczne?

- Bez nich trudno byłoby utrzymać konkurencyjność. Automatyzacja, nowoczesne systemy chłodnicze, kontrola jakości czy zaawansowane linie produkcyjne pozwalają nie tylko zwiększać wydajność, ale również podnosić jakość produktów. Klienci oczekują dziś powtarzalności i pełnej kontroli procesu produkcyjnego. Technologia pomaga te oczekiwania spełniać.

 

- Jakie wyzwania uważa Pan za najważniejsze w najbliższych latach?

- Przede wszystkim zmienność otoczenia gospodarczego. Wahania cen energii, koszty pracy, sytuacja geopolityczna, zmiany klimatu czy dostępność surowca wpływają na funkcjonowanie całej branży. Drugim wyzwaniem jest rozwój produktów o wyższej wartości dodanej. Polska nie może konkurować wyłącznie ceną. Musimy rozwijać technologie, inwestować w innowacje i szukać nowych zastosowań dla naszych produktów.

 

- A co dziś daje Panu największą satysfakcję jako przedsiębiorcy?

- Świadomość, że produkty powstające na Lubelszczyźnie trafiają do odbiorców na całym świecie. To pokazuje, że lokalne firmy mogą skutecznie budować międzynarodową pozycję i konkurować z najlepszymi. Dla mnie to najlepszy dowód, że warto inwestować w rozwój, jakość i ludzi.

 

 

 


Podziel się
Oceń

Komentarze