- Skąd wzięła się nazwa „Pora Na Pomidora”?
- Pomysł podsunął mój mąż. Chcieliśmy, żeby nazwa była prosta, wpadająca w ucho i od razu kojarzyła się z sezonem na świeże warzywa. Ale przede wszystkim zależało nam na jednym: żeby ludzie pamiętali o polskim pomidorze. Wszystkie pomidory, które trafiają do naszej hurtowni, pochodzą z Polski, a około 95 procent z województwa lubelskiego. To nasze, świeże produkty i właśnie na nich opieramy całą działalność.
- Pomidory były początkiem firmy?
Mój świętej pamięci teść zaczynał od sprzedaży ogórków. Później mąż rozszerzył działalność o pomidory i właśnie one stały się naszym sztandarowym produktem. Dziś oczywiście mamy znacznie szerszą ofertę, ale pomidory wciąż są naszym znakiem rozpoznawczym.
- Nie jesteście już tylko hurtownią. Edukujecie także klientów.
- Bardzo nam na tym zależy. Pokazujemy w mediach społecznościowych, skąd pochodzą warzywa, jak są uprawiane i dlaczego smakują inaczej niż te kupowane przypadkowo. Chcemy, żeby ludzie wiedzieli, co trafia na ich talerz i dlaczego warto wybierać lokalnych producentów.
- Czyli sprzedaż to nie wszystko?
- Nie. Równie ważne jest budowanie świadomości konsumenckiej. Chcemy pokazać, że warto kupować polskie warzywa na lokalnych targowiskach, w polskich sklepach czy bezpośrednio od producentów. To korzyść nie tylko dla naszego zdrowia, ale także dla lokalnej gospodarki.

- Kto zaopatruje się u Was najczęściej?
- Przede wszystkim sprzedawcy z targowisk w Lublinie i całym województwie lubelskim. Współpracujemy także z restauracjami, hurtowniami, sklepami, firmami garmażeryjnymi i klientami indywidualnymi. Nasze warzywa trafiają do wielu miejsc w regionie. Na Rynku Elizówka prowadzimy wyłącznie handel hurtowy.
- Oferta zmienia się wraz z porami roku?
- Oczywiście. Sprzedajemy to, co aktualnie daje natura. W sezonie są pomidory, ogórki, młoda kapusta, botwinka, kalafiory, rzodkiewka, sałata, koperek czy owoce. Chcemy, żeby klienci kupowali produkty świeże i sezonowe.

- Kilka miesięcy temu uruchomiliście osiedlowy warzywniak działający przez całą dobę. Skąd taki pomysł?
- Zauważyliśmy, że wiele osób, ze względu na długie godziny pracy i codzienne obowiązki, wraca do domu w porze, kiedy lokalne sklepy czy tradycyjne warzywniaki są już zamknięte. Chcieliśmy stworzyć rozwiązanie, które pozwoli im również wtedy sięgnąć po świeże, lokalne warzywa i owoce.
Stąd pomysł na całodobowy warzywniak w formie automatu. Początkowo miał nosić nazwę „warzywomat”, jednak uznaliśmy, że „warzywniak” budzi znacznie cieplejsze i bardziej naturalne skojarzenia. Zależało nam na nawiązaniu do tradycyjnych sklepów z warzywami - miejsc, w których pachniało świeżymi pomidorami, ziemniakami czy kiszonymi ogórkami.
Warzywniak Osiedlowy powstał na podstawie naszych marzeń i wytycznych, a jego koncepcję i wykonanie zrealizowała dla nas lubelska firma RAPA.

- Co można tam kupić?
- Przygotowujemy gotowe zestawy warzyw oraz owoców - zarówno dla rodzin, jak i dla singli. Można z nich ugotować pełnowartościowy obiad albo przygotować zdrowe śniadanie. Chcemy zachęcać ludzi do jedzenia większej ilości warzyw i owoców oraz pokazywać, że zdrowe odżywianie może być proste.
- Ceny również są nietypowe.
- Tak, ponieważ w naszym warzywniaku obowiązują ceny hurtowe. Oczywiście wszystko zależy od sezonu, ale chcemy, żeby wysokiej jakości warzywa i owoce były dostępne zawsze dla każdego. Sprzedajemy wyłącznie produkty klasy premium, wyselekcjonowane od sprawdzonych producentów.

- W ostatnich latach dużo mówi się o skracaniu drogi od pola do stołu. U Was to naprawdę działa.
- To nie jest u nas hasło marketingowe. Bardzo często rolnik zrywa rano koperek albo pomidory, przywozi je do nas, a jeszcze tego samego dnia trafiają one do restauracji, sklepów czy naszego warzywniaka. Dzięki temu klienci dostają warzywa naprawdę świeże.
- Jak długo zachowują one swoją jakość?
- Spokojnie wystarczają rodzinie na kilka dni, a nawet cały tydzień. Trzeba tylko pamiętać o odpowiednim przechowywaniu. Na przykład pomidorów nie należy wkładać do lodówki. W niskiej temperaturze tracą smak, aromat i część swoich wartości. Najlepiej przechowywać je w temperaturze pokojowej.
- Często mówi Pani o patriotyzmie konsumenckim.
- Bo to ma ogromne znaczenie. Bardzo bliska jest nam idea „Swój do swojego po swoje”. Każdy zakup jest pewnym wyborem. Jeżeli kupujemy w polskim sklepie, u lokalnego producenta czy na targowisku, nasze pieniądze zostają w kraju i wspierają polskie gospodarstwa oraz firmy.
Najważniejsze jest świadome wybieranie lokalnych produktów. Lubelszczyzna ma ogromny potencjał. To tutaj powstają znakomite warzywa: pomidory, ogórki i owoce. Korzystajmy z nich wtedy, kiedy trwa sezon. Zimą przyjdzie czas na cytrusy czy banany, ale latem naprawdę warto jeść to, co rośnie tuż obok nas.
- Gdzie mieszkańcy mogą znaleźć wasze produkty?
- Zapraszamy przede wszystkim na nasze stoisko na Lubelskim Rynku Hurtowym Elizówka, gdzie codziennie oferujemy świeże warzywa i owoce od lokalnych producentów, głównie z Lubelszczyzny. Działa również nasz całodobowy Warzywniak Osiedlowy przy ul. Wojciechowskiej 9A, dzięki któremu świeże, sezonowe produkty można kupić o każdej porze dnia i nocy.
- Czego życzyć Pora Na Pomidora?
- Żeby coraz więcej osób świadomie wybierało polskie warzywa i przekonało się, jak smakują produkty zebrane rano i jeszcze tego samego dnia trafiające na stół. To właśnie chcemy pokazywać każdego dnia.
- Dziękuję za rozmowę.


Komentarze