Polska szybko się starzeje, a zmiany demograficzne zaczynają być widoczne także na rynku nieruchomości. Osoby w wieku 65 lat i więcej stanowią już około 20 proc. mieszkańców kraju. Według prognoz GUS około 2050 roku ponad połowa społeczeństwa będzie miała więcej niż 50 lat. To oznacza, że potrzeby mieszkaniowe coraz liczniejszej grupy Polaków będą wyglądały inaczej niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu.
Po usamodzielnieniu się dzieci wiele osób nie potrzebuje już dużego domu ani kilku dodatkowych pokoi. Pojawia się natomiast pytanie: czy naprawdę warto przez kolejne lata zajmować się dużym ogrodem, remontami i utrzymaniem nieruchomości, jeśli większość tej przestrzeni przestaje być potrzebna?
Coraz częściej odpowiedzią jest przeprowadzka do mniejszego, ale wygodniejszego mieszkania.
Własne mieszkanie nadal daje poczucie bezpieczeństwa
Polacy pozostają przywiązani do własności. Aż 73 proc. badanych uważa posiadanie własnego lokum za ważne. Dane Eurostatu pokazują, że w 2025 roku 87 proc. Polaków mieszkało w nieruchomości będącej ich własnością. Średnia dla Unii Europejskiej wynosiła 70 proc.
Dla wielu osób własne mieszkanie lub dom to przede wszystkim bezpieczeństwo i niezależność. Jednocześnie zmienia się sposób rozumienia komfortu.
Dla 39 proc. badanych najważniejsza jest bezpieczna i spokojna okolica, dla 35 proc. własne mieszkanie, a dla 30 proc. ogród, taras lub balkon. Znaczenie mają również koszty utrzymania. 57 proc. respondentów deklaruje gotowość inwestowania w poprawę efektywności energetycznej domu lub mieszkania.
To pokazuje, że przy wyborze nieruchomości coraz częściej liczy się nie tylko jej powierzchnia, ale także to, ile będzie kosztowało i jak łatwo będzie się w niej żyło.
Duży dom może z czasem stać się problemem
Dom z ogrodem przez lata może być spełnieniem marzeń. Kiedy jednak dzieci dorastają i wyprowadzają się, część jego powierzchni pozostaje niewykorzystana. Jednocześnie nie znikają obowiązki związane z utrzymaniem nieruchomości.
Ogród trzeba pielęgnować, dom ogrzewać i remontować. Dochodzą koszty dachu, elewacji, instalacji czy usuwania awarii.
Dlatego przeprowadzka do mieszkania nie musi oznaczać rezygnacji z komfortu. Może być jego nową definicją.
- Dojrzały klient nie szuka po prostu mniejszego lokalu. Szuka mieszkania łatwiejszego w codziennym funkcjonowaniu i dostosowanego do kolejnych kilkunastu lub kilkudziesięciu lat życia. Funkcjonalne dwa lub trzy pokoje mogą mieć większą wartość niż duża powierzchnia, która nie jest już wykorzystywana - mówi Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych ECO-Classic.
Downsizing, czyli mniej metrów, więcej wygody
Taki sposób myślenia określa się mianem downsizingu. W przypadku nieruchomości oznacza on przeprowadzkę z większego domu lub mieszkania do mniejszego lokalu, który jest łatwiejszy w utrzymaniu. Dla dojrzałych kupujących nie musi to jednak oznaczać kompromisu. Liczyć może się funkcjonalny układ pomieszczeń, wygodna łazienka, winda, balkon lub taras, odpowiednia ilość miejsca do przechowywania czy dobra akustyka. Ważne stają się również części wspólne budynku i łatwy dostęp do mieszkania. Istotna jest także odpowiedź na bardzo praktyczne pytanie: ile obowiązków będzie wymagała nieruchomość? W domu właściciel sam odpowiada między innymi za ogród, dach, elewację czy instalacje. W budynku wielorodzinnym znaczną część tych obowiązków przejmuje wspólnota lub zarządca.
Mieszkanie nie musi być „dla seniora”
Rosnąca grupa dojrzałych klientów nie oznacza, że poszukują oni mieszkań opiekuńczych czy lokali przeznaczonych wyłącznie dla seniorów. Wręcz przeciwnie. Chcą mieszkać normalnie - w dobrze zaprojektowanych budynkach, w atrakcyjnych lokalizacjach i wśród innych mieszkańców. Ich potrzeby są jednak coraz bardziej świadome. Najczęściej interesują ich mieszkania dwu- lub trzypokojowe. Ważna jest wygodna łazienka, winda, łatwe wejście do budynku, bezpieczeństwo oraz przewidywalne koszty eksploatacji. Dla części osób zakup takiego mieszkania jest możliwy dzięki sprzedaży dotychczasowego domu lub większego lokalu.
Coraz ważniejsze jest życie bez samochodu
Jednym z najistotniejszych kryteriów może być lokalizacja. Dla osoby, która przez całe życie korzystała z samochodu, jego posiadanie nie musi być problemem. Jednak perspektywa kolejnych 10 czy 20 lat sprawia, że warto zastanowić się, czy codzienne życie będzie możliwe również bez auta. Sklep, apteka, przychodnia, przystanek komunikacji miejskiej, park czy miejsce, w którym można spotkać się ze znajomymi - wszystko to może z czasem nabierać większej wartości niż dodatkowe kilkanaście metrów mieszkania.
- Na tym etapie życia czas i samodzielność stają się ważną częścią wartości nieruchomości. Możliwość załatwienia codziennych spraw pieszo często okazuje się ważniejsza niż dodatkowy pokój czy większy ogród - podkreśla Zuzanna Należyta.
To właśnie lokalizacja może więc okazać się jednym z najważniejszych elementów „mieszkania na przyszłość”.
Kupujemy na dziś, ale powinniśmy myśleć o przyszłości
Raport ING Insights i Ipsos „Polacy na swoim. Dzisiaj i w przyszłości” pokazuje, że Polacy chcą jak najdłużej mieszkać we własnych nieruchomościach. Jednocześnie podczas zakupu stosunkowo rzadko zastanawiają się, czy wybrane mieszkanie będzie wygodne również za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. A właśnie wtedy znaczenie mogą mieć rozwiązania, które dziś wydają się drugorzędne. Winda. Brak schodów przy wejściu. Dobra komunikacja publiczna. Sklepy i usługi w pobliżu. Energooszczędny budynek. Łatwo dostępne mieszkanie. To elementy, które mogą decydować o tym, czy właściciel będzie mógł długo zachować samodzielność.
- Jeszcze do niedawna myślenie o mieszkaniu „na kolejne etapy życia” wydawało się odległą perspektywą. Dziś, wraz z wydłużającą się długością życia, coraz więcej osób szuka nieruchomości, która będzie wygodna nie tylko teraz, ale również za dwadzieścia lat. To wyraźnie zmienia kryteria wyboru - mówi przedstawicielka ECO-Classic.
Sprzedaż rodzinnego domu to także emocje
Zmiana domu na mieszkanie nie jest jednak wyłącznie kalkulacją finansową. W domu często spędziło się kilkadziesiąt lat. To tam dorastały dzieci, odbywały się rodzinne uroczystości i powstawały wspomnienia. Decyzja o sprzedaży może więc być trudniejsza niż wybór konkretnego mieszkania. Dojrzały klient często potrzebuje więcej czasu. Analizuje lokalizację, koszty utrzymania, standard budynku i dostępność usług. Nierzadko konsultuje decyzję z dorosłymi dziećmi. Jednocześnie może się okazać, że przeprowadzka nie jest końcem pewnego etapu, ale początkiem wygodniejszego życia.
Mniej metrów, więcej swobody?
Starzenie się społeczeństwa będzie coraz mocniej wpływać na rynek mieszkaniowy. Deweloperzy i sprzedający nieruchomości będą musieli brać pod uwagę potrzeby grupy, która niekoniecznie chce większej liczby pokoi czy większego ogrodu. Dla wielu osób po 60. roku życia prawdziwym luksusem może stać się coś znacznie prostszego: brak konieczności koszenia trawy, odśnieżania podjazdu czy organizowania samochodu, żeby zrobić zakupy. Dom z ogrodem nadal będzie marzeniem wielu Polaków. Jednak dla części osób wraz z wiekiem jego wartość zaczyna być mierzona nie liczbą metrów, lecz liczbą obowiązków, których można się pozbyć. I właśnie dlatego przyszłość rynku mieszkaniowego może należeć nie tylko do tych, którzy chcą więcej, ale również do tych, którzy chcą wygodniej.
Raport ING Insights i Ipsos „Polacy na swoim. Dzisiaj i w przyszłości”, kwiecień 2026.

Komentarze