środa, 29 lipca 2026 00:20
Reklama
Ludzie z pasją

Przemysław K. Korona: „Nagonka” narodziła się z rodzinnych opowieści

Lasy, wąwozy i rodzinne opowieści z Lubelszczyzny stały się fundamentem świata Mrokowicy. Przemysław K. Korona – leśnik, pszczelarz i autor debiutanckiej powieści „Nagonka” - opowiada o inspiracjach płynących z rodzinnych stron, słowiańskiej mitologii oraz o tym, dlaczego najtrudniejszym momentem w pracy nad książką było pokazanie jej pierwszym czytelnikom.
Przemysław K. Korona: „Nagonka” narodziła się z rodzinnych opowieści

Źródło: Przemysław K. Korona

. Pochodzi Pan z Rudnika na Lubelszczyźnie. Na ile krajobrazy, lasy i lokalne opowieści z dzieciństwa stały się fundamentem świata Mrokowicy? Czy w książce czytelnicy odnajdą miejsca lub historie inspirowane naszym regionem?

- Zdecydowanie tak. Krajobrazy moich rodzinnych stron miały ogromny wpływ na budowanie świata Mrokowicy. Uważam, że teren powiatu krasnostawskiego jest wciąż niedoceniany, a przecież występują tu piękne tereny wyżynne, gdzie charakterystyczna mozaika pól przeplata się z lasami i wąwozami. To właśnie takie widoki towarzyszyły mi od dzieciństwa  i często wracały podczas pisania. Cieszę się również, że ruszyła inicjatywa „Kraszczady”, dzięki której m.in. przez moją rodzinną miejscowość ma przebiegać „Kraszczadzki Szlak Rowerowy”. Mam nadzieję, że więcej osób odkryje piękno tych okolic.

Duży wpływ na „Nagonkę” miały także historie opowiadane przez moją babcię i rodziców. Część z nich wywodziła się jeszcze z czasów II wojny światowej. Pisząc książkę, postanowiłem przenieść ich klimat do świata inspirowanego dawnymi wierzeniami słowiańskimi. Dzięki temu opowieści, które kiedyś rozgrywały się w znacznie bliższych nam czasach, zyskały nowe życie w realiach Mrokowicy. Jednym z przykładów jest scena spotkania z Kikimorą, która swoje źródło ma właśnie w rodzinnych opowieściach.

- Jest Pan leśnikiem i pszczelarzem. To dość nietypowe połączenie z pisaniem fantasy. Czy wiedza o przyrodzie pomagała budować wiarygodny świat powieści, a może wręcz podsuwała gotowe pomysły na bohaterów i wydarzenia?

- Z pewnością tak. Wiedza zdobyta podczas studiów leśnych oraz doświadczenie, które zdobywałem jako samouk w pszczelarstwie, miały duży wpływ na budowanie świata „Nagonki”. Dzięki temu łatwiej było mi tworzyć opisy lasów, zwierząt i przyrody w taki sposób, aby były wiarygodne i oddawały ich prawdziwy charakter.

Rzeczywiście, leśnictwo, pszczelarstwo i pisanie fantasy mogą wydawać się dość nietypowym połączeniem, ale napisanie własnej powieści było moim marzeniem od wielu lat. Myślę, że właśnie kontakt z naturą pomaga rozwijać wyobraźnię i dostrzegać rzeczy, które później można przenieść do fikcyjnego świata.

Mało kto wie, że inspiracja dotyczyła również głównego bohatera. Imię Kasper nie jest przypadkowe - nosił je najstarszy przodek, do którego udało mi się dotrzeć podczas poszukiwań genealogicznych w archiwalnych dokumentach na portalu Lubgens, poświęconym korzeniom mieszkańców Lubelszczyzny. To był dla mnie piękny sposób na oddanie hołdu własnej rodzinnej historii i połączenie jej z fikcyjnym światem przedstawionym w Nagonce.

- W ostatnich latach słowiańska mitologia przeżywa prawdziwy renesans - pojawia się w literaturze, grach i serialach. Co sprawia, że właśnie teraz tak chętnie wracamy do dawnych wierzeń?

Myślę, że coraz bardziej szukamy własnych korzeni. Przez lata zachwycaliśmy się mitologią nordycką czy grecką, a przecież słowiańskie wierzenia są równie fascynujące. Kryją w sobie mnóstwo niezwykłych postaci, tajemnic i opowieści, które świetnie nadają się do współczesnych historii. Cieszy mnie, że coraz więcej osób zaczyna je odkrywać.

- Czy podczas pracy nad książką konsultował się Pan z etnografami lub historykami słowiańskich wierzeń, czy bardziej zaufał własnej wyobraźni?

- Nie. Słuchałem wielu podcastów poświęconych tej tematyce, czytałem słowiańskie bestiariusze i różnego rodzaju opracowania dotyczące dawnych demonów, wierzeń oraz obrzędów. Chciałem jak najlepiej zrozumieć ich charakter i miejsce w kulturze naszych przodków.

Jestem również wiernym fanem „Wiedźmina”, który pokazał, jak ciekawie można wykorzystać słowiańskie motywy w literaturze fantasy. Jednocześnie zależało mi na tym, aby nie odtwarzać istniejących legend, lecz stworzyć własny świat i własną interpretację tych wierzeń. Dlatego Mrokowica jest inspirowana słowiańskością, ale pozostaje autorskim uniwersum z własną historią i zasadami.

- W "Nagonce" obok magicznych stworzeń ważną rolę odgrywają wybory bohatera i jego dojrzewanie. Czy chciał Pan napisać przede wszystkim powieść fantasy, czy raczej historię o odnajdywaniu własnej drogi?

- Zależało mi na połączeniu obu tych elementów. Fantasy było dla mnie sposobem opowiedzenia historii o człowieku, który musi odnaleźć swoje miejsce w świecie. Kasper na początku jest niepewnym siebie chłopcem, który z dnia na dzień trafia do rzeczywistości całkowicie różnej od tej, którą znał. Z każdą kolejną przygodą i dzięki napotkanym ludziom, których spotyka na swej drodze, zaczyna dojrzewać i staje się świadomy swych decyzji.

To właśnie ich wsparcie, motywacja i zaufanie sprawiają, że coraz bardziej wierzy w siebie i swoje możliwości. Mimo to przez cały czas, wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak potężną moc posiada i do czego naprawdę jest zdolny. Dla mnie to właśnie jego wewnętrzna przemiana jest sercem „Nagonki”, a świat fantasy stanowi tło dla tej historii.

- Debiut literacki to ogromne wyzwanie. Co było trudniejsze - napisanie książki, znalezienie wydawcy czy pokazanie swojej historii pierwszym czytelnikom?

- Najtrudniejsze było dla mnie pokazanie swojej historii pierwszym czytelnikom. Pisząc książkę, wierzyłem w świat Mrokowicy, ale miałem obawy, jak zostanie odebrany przez innych. Każdy autor zastanawia się, czy czytelnik uwierzy w jego bohaterów i przeżyje tę historię razem z nimi.

Ogromnym wsparciem była dla mnie rodzina i przyjaciele. To oni jako pierwsi czytali moje teksty, szczerze oceniali kolejne rozdziały i nie bali się wskazywać rzeczy, które warto było poprawić. Już na etapie pierwszych szkiców pomagali mi spojrzeć na historię z innej perspektywy, a ich uwagi były dla mnie niezwykle cenne.

To była dla mnie ważna lekcja - zrozumiałem, że dobra książka nie powstaje wyłącznie dzięki wyobraźni autora, ale również dzięki ludziom, którzy potrafią szczerze powiedzieć, co działa, a nad czym trzeba jeszcze popracować. Dzięki temu „Nagonka” stała się lepszą historią.

- „Nagonka” spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelników. Czy już od początku planował Pan kontynuację tej historii? Czego mogą spodziewać się po kolejnym tomie?

- Sukces to chyba jeszcze zbyt duże słowo, ale od początku wierzyłem, że styl, w jakim napisałem „Nagonkę”, oraz historia, którą chciałem opowiedzieć, sprawią, że czytelnik da się porwać już od pierwszego rozdziału. Zależało mi na tym, aby z każdą kolejną stroną coraz mocniej zanurzał się w świecie Mrokowicy i chciał poznać jego tajemnice.

To mój debiut, dlatego mam świadomość, że książka nie jest pozbawiona niedociągnięć. Jednocześnie traktuję je jako cenną lekcję i motywację do dalszego rozwoju.

Od samego początku „Nagonka” była pomyślana jako większa historia, dlatego kontynuacja była w planach. W drugim tomie czytelnicy znacznie lepiej poznają poszczególne królestwa Mrokowicy, ich historię i mieszkańców. Pojawi się także wielu nowych bohaterów, którzy odegrają ważną rolę w dalszych losach Kaspra.

Drugi tom będzie zdecydowanie mroczniejszy i bardziej krwawy. Wyjaśni wiele spraw, które w pierwszej części pozostawały tajemnicą lub budziły pytania czytelników. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kontynuacji można spodziewać się już na początku przyszłego roku.

- Gdyby miał Pan wskazać jedną rzecz, z którą chciałby Pan pozostawić czytelnika po lekturze „Nagonki”, co by to było?

- Przede wszystkim chciałbym, aby „Nagonka” po prostu wciągnęła czytelnika i pozwoliła mu na kilka godzin przenieść się do innego świata. Choć jest to powieść fantasy, od początku zależało mi na pokazaniu historii zwykłego człowieka, który pod wpływem swoich wyborów i okoliczności, na które nie zawsze ma wpływ, musi podejmować trudne decyzje. Wierzę, że kiedy człowiek zaczyna ufać swoim możliwościom, potrafi osiągnąć znacznie więcej, niż sam przypuszcza.

Mam również nadzieję, że książka skłoni czytelników do refleksji nad tym, jak traktujemy innych ludzi. Każdy z nas niesie własne doświadczenia i mierzy się z problemami, których często nie widać na pierwszy rzut oka. Jesteśmy na tym świecie tylko przez chwilę, dlatego warto okazywać sobie więcej zrozumienia, życzliwości i empatii. Nigdy nie wiemy, jaki los czeka drugiego człowieka ani co jeszcze może spotkać nas samych.

- Dziękuję za rozmowę.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze