piątek, 1 maja 2026 14:36
Reklama
Odzyskaj siebie

Dlaczego „dobre dzieci” sięgają po używki? To nie bunt, to wołanie o pomoc

To nie kwestia wychowania ani „złego towarzystwa”. Katarzyna Walczewska, psychoterapeutka uzależnień, pedagog resocjalizacyjny: coraz częściej nastolatki sięgają po używki, by poradzić sobie z presją, stresem i emocjami, które ich przerastają.
Dlaczego „dobre dzieci” sięgają po używki? To nie bunt, to wołanie o pomoc

Źródło: Katarzyna Walczewska

To nie jest „złe dziecko”

Wielu rodziców reaguje niedowierzaniem: „Mój syn? Moja córka? To niemożliwe. Przecież to dobre dziecko”. I właśnie w tym miejscu pojawia się jeden z najczęstszych błędów myślenia. Problem używek wśród młodzieży bardzo rzadko zaczyna się od „złego dziecka”. Znacznie częściej ma swoje źródło w samotności, napięciu, presji, braku rozmowy czy niskiej samoocenie. To, co z zewnątrz wygląda jak bunt albo eksperyment, w rzeczywistości bywa próbą poradzenia sobie z emocjami, które przerastają młodego człowieka.

 Świat, który przytłacza

Dzisiejszy nastolatek funkcjonuje w świecie intensywnych bodźców i nieustannego porównywania się z innymi. Media społecznościowe, oczekiwania szkolne i społeczne oraz presja osiągania wyników tworzą środowisko, w którym trudno o chwilę wytchnienia. Młodzi ludzie mają być jednocześnie pewni siebie, lubiani, skuteczni i emocjonalnie dojrzali, a przy tym już na wczesnym etapie życia wiedzieć, kim chcą być w przyszłości. Dla wielu z nich to po prostu zbyt duże obciążenie.

 Używki jako sposób na ulgę

W takim kontekście sięganie po używki często nie jest decyzją o „psuciu się”, lecz próbą znalezienia ulgi. Za tym wyborem stoją bardzo konkretne potrzeby - chęć przynależności, ciekawość, wpływ grupy rówieśniczej, ale też zmęczenie stresem, napięcia w domu czy brak poczucia własnej wartości. Używka staje się szybkim, choć krótkotrwałym sposobem na rozładowanie emocji lub ich zagłuszenie.

 Nowe oblicza uzależnień

Warto przy tym zauważyć, że współczesne uzależnienia wyglądają inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Problem nie ogranicza się już wyłącznie do alkoholu czy klasycznych narkotyków. Coraz częściej obejmuje nikotynę w formie e-papierosów, dostęp do leków uspokajających bez kontroli, nadmierne korzystanie z telefonu, kompulsywne granie czy inne zachowania, które są społecznie akceptowane i przez to łatwe do przeoczenia. Ich powszechność sprawia, że granica między normą a zagrożeniem staje się nieostra.

 Sygnały, które warto zauważyć

Rodzice często intuicyjnie wyczuwają, że coś się zmienia, choć nie zawsze potrafią to nazwać. Nastolatek zaczyna się izolować, traci motywację, reaguje drażliwością lub nagłymi zmianami nastroju. Może wycofywać się z dotychczasowych relacji, zaniedbywać obowiązki, a jednocześnie coraz bardziej chronić swoją prywatność. Pojedynczy sygnał nie musi oznaczać problemu, ale ich nagromadzenie jest wyraźnym sygnałem, że warto się zatrzymać i przyjrzeć sytuacji bliżej.

 Reakcje, które oddalają

W takich momentach dorośli często wpadają w jedną z dwóch pułapek. Z jednej strony pojawia się bagatelizowanie, które pozwala odsunąć od siebie lęk i trudne pytania. Z drugiej strony może pojawić się reakcja oparta na kontroli, złości i próbie natychmiastowego rozwiązania problemu siłą. Oba podejścia, choć wynikają z troski, zazwyczaj oddalają nastolatka i utrudniają dotarcie do prawdziwego źródła trudności.

 Co naprawdę pomaga

Znacznie skuteczniejsza okazuje się postawa oparta na uważności i relacji. Spokojna rozmowa, autentyczne zainteresowanie i gotowość do słuchania budują przestrzeń, w której młody człowiek może poczuć się bezpiecznie. Równie ważne pozostaje stawianie jasnych granic i konsekwencja, które dają poczucie struktury i przewidywalności. Nastolatek nie potrzebuje wyłącznie kontroli, ale przede wszystkim obecności dorosłego, który potrafi być przewodnikiem.

 Dlaczego to także temat społeczny ?

Temat używek wśród młodzieży nie dotyczy wyłącznie rodzin. To również wyzwanie społeczne i gospodarcze. Dzisiejsi nastolatkowie wchodzą w dorosłość i rynek pracy, niosąc ze sobą sposób radzenia sobie z emocjami, którego nauczyli się wcześniej. Jeśli dominuje w nim unikanie, ucieczka czy kompensacja poprzez używki, konsekwencje będą widoczne także w środowisku zawodowym. Coraz częściej mówi się o wypaleniu już na początku kariery, trudnościach w relacjach czy niskiej odporności psychicznej młodych pracowników. Dlatego rośnie znaczenie profilaktyki, edukacji i wsparcia psychicznego, również w organizacjach.

 Lepiej reagować wcześniej

Najważniejsze jednak pozostaje to, co dzieje się tu i teraz. Im wcześniej dorosły zauważy sygnały i zdecyduje się na reakcję, tym większa szansa na zatrzymanie rozwijającego się problemu. Młody człowiek nie musi osiągnąć skrajnego punktu, aby potrzebować pomocy. Czasem wystarczy jedna uważna rozmowa lub decyzja o skorzystaniu ze wsparcia specjalisty, by zmienić kierunek dalszych wydarzeń. Bo w gruncie rzeczy nie chodzi o to, czy problem istnieje. Znacznie ważniejsze jest to, czy ktoś w odpowiednim momencie zdecyduje się go zobaczyć i zareagować.
Katarzyna Walczewska - psychoterapeutka uzależnień, pedagog resocjalizacyjny i biegła sadowa. Specjalizuje się w terapii uzależnień oraz zaburzeń zachowania, takich jak depresja, lęki, nerwice i zaburzenia odżywiania. Posiada doświadczenie w pracy z osobami uczestniczącymi w programach substytucyjnych. Na co dzień pracuje także z dziećmi i młodzieżą. Realizuje programy KCPU, m.in. Candis i Unplugged. Jako jedna z 19 trenerek w Polsce prowadzi szkolenia programu „Przeciw uzależnieniom - skuteczny samorząd", również na arenie międzynarodowej. Właścicielka GABINETÓW SPECJALISTYCZNYCH Odzyskaj Siebie.




 


Podziel się
Oceń

Komentarze