Krótka majówka, długie rozczarowanie. Ekspertka Politechniki Lubelskiej: Odbijemy to sobie 4-dniowym tygodniem pracy
Majówka, która przez lata była synonimem długiego wypoczynku, w tym roku wielu Polaków rozczarowała. Choć liczba dni wolnych formalnie się zgadza, brakuje efektu „długiego weekendu”, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Coraz częściej pojawia się więc pytanie: czy stracony odpoczynek zrekompensuje nam w przyszłości krótszy tydzień pracy?
W tym roku kalendarz nie sprzyja pracownikom. O ile na początku roku udało się wydłużyć odpoczynek dzięki korzystnemu układowi dni wolnych, o tyle kolejne miesiące nie dają już takich możliwości. W sierpniu święto wypada w sobotę, a na początku maja zyskujemy tylko jeden dodatkowy dzień wolny: 1 maja wypada w piątek.
- Przyzwyczailiśmy się do tego, że początek maja oznacza kilka dni odpoczynku więcej. Kiedy ten schemat się zmienia, pojawia się rozczarowanie, a nawet poczucie niesprawiedliwości, mimo że realnie niczego nam nie odebrano - tłumaczy dr Krystyna Wojciechowska z Politechniki Lubelskiej. - Nie pociesza nas nawet to, że dostaniemy dodatkowy dzień wolny za 3 maja, który przypada w niedzielę.
Praca zdalna i brak granic
Rozczarowanie krótszym wypoczynkiem jest większe także wśród osób pracujących zdalnie.
- Granice między pracą a życiem prywatnym się zacierają. Wiele osób wykonuje obowiązki „przy okazji” innych czynności domowych, a potem nadrabia je wieczorem - zauważa ekspertka. - Efekt? Poczucie, że pracuje się cały czas co może wpływać na przepracowanie - dodaje dr Wojciechowska.
To prowadzi do poczucia ciągłej pracy i braku regeneracji. I tu pojawia się kolejny problem.
- Nie potrafimy też odpoczywać. Często mylimy odpoczynek z biernym spędzaniem czasu. Tymczasem prawdziwy odpoczynek wymaga aktywności i świadomego wyboru - podkreśla.
Zdaniem dr Wojciechowskiej krótsza majówka szczególnie dotyka tych, którzy na co dzień są przeciążeni obowiązkami.
Ekspertka podkreśla, że krótsza majówka szczególnie dotyka osoby przeciążone pracą.
- W wielu firmach problemem jest złe planowanie obowiązków. Opisy stanowisk nie uwzględniają realnego czasu potrzebnego na wykonanie zadań, przez co pracownicy dostają więcej niż są w stanie zrobić w standardowym czasie pracy - wyjaśnia.
W efekcie nadgodziny stają się codziennością. Dodatkowo pojawia się chaos organizacyjny.
- Zdarza się, że pracownik zaczyna dzień bez konkretnych zadań, a kluczowe polecenia dostaje dopiero po południu. To powoduje kumulację obowiązków i presję czasu - dodaje.
L4 przed weekendem - rosnący trend
Zmęczenie pracą widać również w statystykach absencji. Z danych firmy Conperio wynika, że co piąte zwolnienie lekarskie przypada na piątki i poniedziałki. W 2024 roku nasiliło się zjawisko jednodniowych L4: w piątki stanowiły one 22,8 proc. absencji, a w poniedziałki 20,5 proc.
- To nie zawsze kwestia choroby. Często chodzi o trudność w powrocie do obowiązków albo odkładanie pracy. To mechanizm psychologiczny, który dotyczy wielu z nas. Jeśli mogę jeszcze coś odłożyć to chcę odsunąć moment podjęcia jakiejś aktywności - wyjaśnia dr Wojciechowska. Dodaje, że dla wielu osób samo przejście z trybu „wolnego” do trybu pracy jest wyzwaniem. - Im dłuższa przerwa, tym trudniej wrócić do rytmu.
Długi weekend nie zawsze oznacza odpoczynek
Ekspertka zwraca uwagę, że nawet kilka dni wolnych nie gwarantuje odpoczynku.
- Jeśli organizujemy spotkania towarzyskie, to zamiast odpoczynku pojawia się dodatkowa praca: przygotowania, zakupy, sprzątanie - mówi. W efekcie po „wolnym” czasie wracamy do pracy jeszcze bardziej zmęczeni.
- To pokazuje, że sam fakt wolnego dnia nie gwarantuje regeneracji - dodaje.
Czy potrzebujemy więcej dni wolnych?
Dyskusja o dodatkowych dniach wolnych powraca regularnie.
- Są sytuacje, w których dodatkowe dni mają sens np. gdy pojedynczy dzień pracy wypada między świętami. Dlatego postulowałabym wprowadzenie dodatkowego ustawowego dnia wolnego na 2 maja czy piątek po Bożym Ciele - podkreśla ekspertka. - dziś taki dzień bywa mało efektywny. Przychodzimy do pracy, ale nie podejmujemy się bardziej rozbudowanych zadań, bo czeka nas potem dzień wolny.
Podobnie 31 grudnia, kiedy w większości zawodów pracujemy krócej niż zwykle, a i tak większość z nas myśli tylko o wieczornej zabawie lub spotkaniach ze znajomymi.
- Inaczej jest w przypadku postulowanego wolnego w Dzień Zaduszny 2 listopada oraz Wielki Czwartek i Wielki Piątek. Te dni są na pewno ważne ze względu na ich wymiar duchowy dla osób wierzących. Ale co z pozostałymi? Nie można przecież dzielić pracowników na wierzących i nie. Gdybyśmy ustalali takie dni wolne, to należałoby je przyznać wszystkim. Dlatego myślę, że takim złotym środkiem byłoby przyznanie jednego dnia w Wielki Piątek - uważa ekspertka.
Pracodawcy się wahają, ale dane są jednoznaczne
Nie wszystkie środowiska patrzą na takie pomysły przychylnie.
- Część pracodawców obawia się, że więcej dni wolnych oznacza dla nich realne straty. Ten tok rozumowania nie jest słuszny. Poprzez skrócony dzień czy tydzień pracy pracownik może wykonać powierzone mu zadania z większą efektywnością 0 podkreśla dr Wojciechowska.
Ekspertka zwraca jednak uwagę, że wiele zależy od branży i charakteru pracy.
- Są sektory, które działają właśnie w dni wolne i wtedy generują największe przychody.
Czterodniowy tydzień pracy - kiedy?
- W wielu zawodach możliwe jest utrzymanie efektywności przy krótszym tygodniu pracy. Ale nie wszędzie - zaznacza ekspertka.
Jej zdaniem realna perspektywa zmian to około 7 lat.
- To proces wymagający analiz i konsultacji, dlatego perspektywa kilkuletnia jest najbardziej prawdopodobna. Nie sądzę jednak, by trwało to dłużej. Jednym z czynników, który może przyspieszyć zmiany, jest rozwój nowych technologii. Sztuczna inteligencja może przejąć część powtarzalnych zadań. To oznacza oszczędność czasu i potencjalnie krótszy dzień pracy – mówi dr Wojciechowska.











Komentarze