Zaostrzenie kar dla kierowców rażąco naruszających zasady ruchu drogowego oraz umożliwienie uzyskania prawa jazdy przez niepełnoletnich. „To dobry kierunek" uważa ekspert KUL, psycholog transportu dr Sylwii Gwiazdowskiej-Stańczak z Instytutu Psychologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Od marca młodzi kierowcy mogą uzyskać prawo jazdy kat. B już od 17. roku życia, ale pod warunkiem jazdy pod okiem doświadczonego kierowcy. Kurs na prawo jazdy może rozpocząć osoba w wieku 16 lat i 9 miesięcy.
Dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak przypomina, że podobne przepisy obowiązywały w przeszłości. - Wiek człowieka nie świadczy o dojrzałości, inteligencji emocjonalnej czy zachowaniu. Na drogach obserwujemy mnóstwo starszych kierowców, którzy zachowują się gorzej niż ci bardzo młodzi - mówi ekspert KUL, podkreślając że po zmianie przepisów ogromna odpowiedzialność spoczywa na instruktorach nauki jazdy edukujących przyszłych kierowców. Odpowiedzialność spoczywa także na rodzicach. Od ich decyzji zależy czy dziecko zapisze się na kurs prawa jazdy. Oni też zwykle będą wymaganym przez prawo „drogowym opiekunem" młodego kierowcy.
Jak podkreśla psycholog, analiza wypadków wskazuje nadmierna prędkość i brawura są głównymi przyczynami młodych kierowców, którzy podróżują w towarzystwie swoich rówieśników. Ale gdy towarzyszy im ktoś dorosły, wypadki spowodowane prędkością są rzadsze. - Dlatego jest tak ważne, aby stosować się do wytycznych, czyli nieletni kierowca musi być pod opieką doświadczonego, na przykład rodzica. To wyeliminuje ten element „popisywania się" przed rówieśnikami czy wygłupiania - uważa. I dobrze ocenia zmiany w prawie, które będą wsparciem dla młodych przy dojeździe do szkoły. Dotyczy to głównie mieszkańców mniejszych, wykluczonych komunikacyjnie, miejscowości.
Bo młody kierowca nie musi być problemem na drodze. Wielu z nich posiada prawo jazdy na motocykle. - Oni są bardzo dobrze przygotowani do egzaminów i poruszania się po drogach. Dlatego jeśli 17 latek chce zdobyć prawo jazdy w takich użytecznych, życiowych celach, to jest to oceniam to bardzo pozytywnie - podsumowuje psycholog.
Dociskanie śruby piratom
Ustawodawca wprowadził surowsze przepisy dotyczące zatrzymywania prawa jazdy. Za przekroczenie prędkości o 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym, prawo jazdy będzie automatycznie zatrzymywane na 3 miesiące (dotychczas sankcja obowiązywała w obszarze zabudowanym). Surowo karane będą także nielegalne wyścigi samochodowe czy driftowanie.
- Niektórzy kierowcy narzekają, bo czują się niesprawiedliwie karani, ale czasem trzeba stanąć przed lustrem i ocenić siebie samego. Odpowiedzieć na pytanie „czy faktycznie jestem tak dobrym kierowcą, że potrafię opanować auto jadące z bardzo dużą prędkością"? Niestety wiele osób po prostu nie nadaje w ogóle do bycia kierowcami - mówi dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak. Jej zdaniem nowelizacja prawa być może pozwoli wyeliminować z dróg tych, którzy byli wielokrotnie karani. - To są dosłownie przestępcy drogowi, rażąco przekraczający prędkość i narażający innych na niebezpieczeństwo - uważa ekspert KUL. - Co innego ma w głowie kierowca, który przekracza prędkość na bezpiecznej drodze, autostradzie czy drodze szybkiego ruchu, a zupełnie innym jest kierowca, który robi to na wąskiej drodze, w pobliżu szkoły czy w mieście. Takie osoby powinny być surowiej karane.
Jak podkreśla, w Polsce mamy także wciąż problem pijanych kierowców. Problem właściwie nierozwiązywalny. - Mam nadzieję, że bezwzględne kary więzienia powstrzymają chociaż część osób, które decydują się na jazdę pod wpływem alkoholu lub pod wpływem narkotyków. Lub też kierowców, którzy rażąco łamią przepisy, czyli na przykład jadą z bardzo dużą prędkością, nieadekwatną do swoich umiejętności - mówi dr Gwiazdowska-Stańczak.












Komentarze