Wielkanoc 2026: między prognozami a rzeczywistością. Tańsza czy jednak droższa?
Jeszcze niedawno, opierając się na analizach BNP Paribas, pisaliśmy, że Wielkanoc 2026 może przynieść konsumentom pewną ulgę i być nieco tańsza niż rok wcześniej. Wskazywały na to spadki cen wybranych produktów, takich jak masło, pieczywo, szynka czy biała kiełbasa.
Rzeczywistość okazuje się jednak bardziej złożona i, jak pokazują najnowsze dane, dla wielu także bardziej kosztowna.
Z badań przygotowanych przez Politechnikę Lubelską wynika, że ceny „koszyka wielkanocnego” wzrosły średnio o 12,8 proc. rok do roku. Ostatecznie więc to nie prognozy, a konkretne paragony pokażą, ile naprawdę kosztują tegoroczne święta. Każdy zobaczy to… we własnym portfelu.
Czekolada rekordowo droga, a ceny napędzają globalne problemy
Największe wzrosty dotyczą produktów, których wcześniej nie kojarzono z aż tak dużą zmiennością. Czekolada gorzka podrożała aż o 86 proc.
- Główną przyczyną wzrostu cen czekolady są opóźnienia w łańcuchu dostaw oraz rekordowe ceny surowca notowane już w ubiegłym roku, a związane z suszami i chorobami plantacji w Afryce Zachodniej - komentuje Artur Paździor, kierownik Katedry Finansów i Rachunkowości. - Największym beneficjentem ruchów cenowych są pośrednicy, a największym przegranym klient.
Drożeją także jajka, soki, pomarańcze i ziemniaki. W tym przypadku znaczenie mają również wydarzenia na arenie międzynarodowej.
- To efekt nie tylko świątecznego popytu, ale też napięć na Bliskim Wschodzie. Zablokowanie Cieśniny Ormuz, przez którą płynie 20-30 proc. światowej ropy i gazu skroplonego, wywołało gwałtowne wahania cen surowców - wyjaśnia ekspert. - A cena paliwa przekłada się na wszystko, co kupujemy czy produkujemy.
Dlaczego ceny rosną mimo wcześniejszych prognoz?
Rozbieżność między wcześniejszymi prognozami a aktualnymi danymi wynika z wielu czynników. Część produktów rzeczywiście potaniała, co znalazło odzwierciedlenie w analizach bankowych. Jednak jednocześnie inne - kluczowe dla świątecznego koszyka - znacząco podrożały.
Dodatkowo działa tzw. efekt poprzedniego sezonu.
- Jeżeli cena w poprzednim okresie jest bardzo atrakcyjna, to oczywiście rolnicy postanawiają wyprzedać swoje zapasy magazynowe, co powoduje braki podażowe na wiosnę przyszłego roku - wskazuje prof. Paździor.
Polacy zaciskają pasa, ale kupują świadomiej
W efekcie rosnących cen konsumenci dostosowują swoje zachowania. Co piąty Polak planuje ograniczyć wydatki na święta, a połowa zamierza utrzymać budżet na poziomie z ubiegłego roku - najczęściej do 450 zł.
Jednocześnie rośnie znaczenie jakości.
- To dowód, że dostrzegamy walory zdrowej żywności i dobrych jakościowo produktów - podkreśla ekspert. - Ludzie wolą kupować mniej, ale by produkty były naprawdę dobre i zdrowe. Dlatego rośnie popularność lokalnych rynków, gdzie rolnicy sprzedają świeże, ekologiczne wyroby.
Mniej, ale lepiej
Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja, choć trudna, może mieć pozytywne skutki.
- Kupujmy i konsumujmy mniej, ale produkty zdrowsze, o lepszej jakości, nawet gdy ich cena jest relatywnie wyższa. Kupienie zbyt dużej ilości wyrobów spożywczych na promocji, których nie będziemy w stanie skonsumować przed datą ich ważności, to błąd finansowy i etyczny - podsumowuje prof. Paździor.
Wielkanoc 2026 pokazuje więc wyraźnie jedno: prognozy to jedno, a codzienne zakupy - drugie. I choć część produktów rzeczywiście potaniała, ostateczny rachunek każdy z nas wystawi sobie sam, przy kasie sklepowej.












Komentarze