środa, 11 lutego 2026 00:04
Reklama
11 lutego - Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce

Kobiety w nauce: pasja, wytrwałość i droga, która wciąż wymaga wsparcia

Jutro obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce - święto, które przypomina o roli kobiet w rozwoju nauki i technologii oraz o barierach, z jakimi wciąż muszą się mierzyć. Naukowczynie i studentki Politechniki Lubelskiej pokazują, że kluczem do kariery akademickiej są pasja, ciekawość świata i konsekwencja, a nie stereotypy czy parytety.
  • Źródło: Politechnika Lubelska
Kobiety w nauce: pasja, wytrwałość i droga, która wciąż wymaga wsparcia

Źródło: Politechnika Lubelska


Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce, obchodzony od 2016 roku, ma zwrócić uwagę na rolę kobiet w rozwoju nauki i nowych technologii. Inicjatywa ta jest odpowiedzią na utrzymujące się dysproporcje płci w sektorze STEM (science, technology, engineering, mathematics), w którym wciąż dominują mężczyźni. Z danych wynika, że kobiety stanowią w tym obszarze około 28 procent profesorów oraz około 33 procent nauczycieli akademickich. Celem obchodów jest m.in. zachęcanie uczennic i studentek do tego, by zostały naukowczyniami.
– Cieszę się z tej inicjatywy, bo kobiety w nauce są, ale mogłoby być ich jeszcze więcej. Wciąż pokutuje przekonanie, że kobieta ma przede wszystkim obowiązki rodzinne, które nie sprzyjają uprawianiu nauki – uważa prof. Ewa Łazuka z Katedry Matematyki Stosowanej Politechniki Lubelskiej. – Rzeczywiście czasami trudno jest pogodzić rolę matki i naukowca, ale m.in. dlatego kobiety w nauce są potrzebne. To, że muszą łączyć różnego typu obowiązki pomaga im w naukach interdyscyplinarnych. Są też często bardziej skrupulatne i bardziej cierpliwe niż mężczyźni.
Nie wszyscy patrzą na to w ten sam sposób.
– Parytety dotyczące liczby kobiet w nauce nie są dobrym pomysłem. Dyscypliny naukowe bardzo się od siebie różnią. Niektóre są bardziej sfeminizowane, inne mniej. Na architekturze mamy teraz 70-80 proc. studentek. Uważam, że nie ma sensu zastanawiać się, czy to dużo, czy mało. Jako kobiety jesteśmy tak samo dobre jak mężczyźni. Dlatego zamiast Dnia Kobiet i Dziewcząt w Nauce obchodźmy Dzień Nauki dla każdego z nas – mówi prof. Natalia Przesmycka z Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Lubelskiej.


Jak przyznaje, już na studiach chciała zostać naukowczynią, ale – jak sama dziś mówi – inaczej sobie tę pracę wyobrażała. O architekturze myślała w kontekście fantastycznej atmosfery panującej na wydziale i aktywności nienaukowych. Dopiero, kiedy w białych rękawiczkach dotykała w Bibliotece Łopacińskiego najstarszego planu Lublina poczuła, że nauka to coś fantastycznego. Potem kilkakrotnie zmieniała zainteresowania badawcze. Dziś zajmuję się problematyką obiektów służby zdrowia. Sprawdza, jak architektura oddziałuje na człowieka, na to jak zachowujemy się w danej przestrzeni i jak się tam czujemy. 
– Zaczęłam studiować matematykę tylko dlatego, że w Lublinie nie było wtedy jeszcze możliwości studiowania informatyki. Chciałam być programistą i matematyka dawała mi taką możliwość. Ostatecznie skończyłam specjalność teoretyczną i programistyczną. A potem, namówiona na staż studencki, przyszłam na chwilkę na Politechnikę Lubelską i ta chwilka trwa ponad 30 lat – opowiada prof. Ewa Łazuka. –  -Moja specjalność naukowa to teoria grafów i hipergrafów, która ma coraz większe zastosowanie w różnych naukach, m.in. związanych z informatyką. Od pewnego czasu zajmuję się również  matematycznym modelowaniem różnych zagadnień inżynierskich, w szczególności w zakresie inżynierii środowiska.
Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś poczuje się częścią nauki, bo czasami najlepsze pomysły i rozwiązania przychodzą niespodziewanie – uważa  prof. Łazuka. Sama wspomina moment z przeszłości, kiedy w trakcie jazdy pociągiem,  gdzieś między Koninem a Kutnem, przyszedł jej do głowy brakujący fragment dowodu twierdzenia, nad którym pracowała od wielu miesięcy.

prof. Ewa Łazuka

/


Kobiety kobietom
Ale duży wpływ na naukowczynie i na to, że postanowiły związać swoją przyszłość zawodową z nauką wywarły inne kobiety. Prof. Łazuka wymienia promotor jej pracy magisterskiej na UMCS, która namówiła ją do pracy na Politechnice Lubelskiej.
W przypadku prof. Przesmyckiej taką osobą była prof. Maria Łuczyńska-Bruzdowa. – Na pierwszym roku studiów mieliśmy zajęcia z panią profesor, która uczyła nas architektury krajobrazu. Charakteryzowała ją niesamowita kultura osobista i postawa profesorska przy jednoczesnym ogromnym zaangażowaniu dydaktycznym. Podziwiałam ją. Bardzo mnie inspirowała. Chciałabym być taka jak ona – przyznaje naukowczyni i dodaje, że żeby wejść do nauki trzeba być elastycznym i umieć organizować sobie czas. Bardzo ważna jest też pracowitość, wytrwałość, umiejętność przezwyciężania swoich własnych słabości. Przede wszystkim trzeba mieć jednak pasję.
Dla prof. Łazuki sprawą pierwszorzędną jest ciekawość świata. Trzeba być też wytrwałym i liczyć się z tym, że rezultat nie przyjdzie od razu. Czasami ważna jest też odporność i hardość. 
– Dlatego w naukach, w których kobiet jest mniej musimy wspierać, zachęcać i pokazywać dobre wzorce, że kobieta może się przebić – podkreśla naukowczyni.
Czy studentki tego potrzebują? Klaudia Lalak studiuje na piątym roku zarządzania

 


– Wybrałam ten kierunek, bo zawsze pasjonowały mnie sprawy związane z zarządzaniem i negocjacjami. W liceum bardzo podobały mi się „podstawy przedsiębiorczości”. Od początku interesowało mnie łączenie teorii z praktyką oraz zrozumienie, jak funkcjonują organizacje i ludzie na poszczególnych szczeblach. Kierunek zarządzanie daje szeroką perspektywę, pozwala analizować procesy, podejmować decyzje, uwzględnia nauki związane z finansami, logistyką czy marketingiem – mówi. 
Dziś łączy studia z aktywną działalnością na uczelni. Aktualnie skończyła roczny staż w Katedrze Zarządzania Politechniki Lubelskiej, gdzie prowadziła zajęcia z podstaw zarządzania. 
– Było to dla mnie szczególnie cenne doświadczenie, gdyż pozwoliło mi na obserwowanie pracy naukowej „od środka”, utwierdziło mnie w przekonaniu, że to moja droga. Praca na uczelni to moje marzenie – przyznaje.  
Dodatkowo działa w Kole Naukowym Menedżerów, bierze udział w konferencjach i przygotowuje publikacje naukowe. Po ukończeniu studiów magisterskich chce kształcić się w szkole doktorskiej.
– Jeśli dziewczyny myślą o karierze naukowej, to nic nie stoi na przeszkodzie. Zawsze trzeba mieć plan A oraz plan B, na wypadek gdyby jeden się nie powiódł – dodaje. – Nauka nie jest zarezerwowana dla „geniuszy”. Istotne jest zaangażowanie, chęć, systematyczność oraz wiara w siebie. Trzeba poczuć, że to ma dla mnie wartość, jeśli czuje się, że nauka czy praca naukowa jest pasją to trzeba ją dalej rozwijać. 


Inżynier Klaudia Tarach jest studentką inżynierii materiałowej. Początkowo rozważała studia na kierunku biotechnologia lub inżynieria biomedyczna. Ostatecznie wybrała inżynierię biomedyczną. Po jej ukończeniu zdecydowała się kontynuować studia na innym kierunku.
– Najbardziej podoba mi się to, że mogę łączyć wiedzę z materiałoznawstwa i medycyny. Fascynuje mnie, jak różne materiały dobiera się do konkretnych zastosowań, od implantów czy endoprotez po coś tak powszechnego jak strzykawki. Każdy materiał musi spełniać inne wymagania, i właśnie to zróżnicowanie sprawia, że ta dziedzina jest tak ciekawa – zauważa. – Lubię poznawać nowe obszary. Wiedza z różnych dziedzin daje większe możliwości i pomaga lepiej rozumieć świat – podkreśla.
 


Podziel się
Oceń

Komentarze