Gotuj (się na piknik) z redakcją Panoramy

  • 30.04.2016, 14:00 (aktualizacja 04.05.2016, 15:29)
  • Katarzyna Chojnowska
Gotuj (się na piknik) z redakcją Panoramy Katarzyna Chojnowska
Przed nami pierwszy majowy weekend. Pogoda obiecuje się poprawić, najwyższa więc pora na piknik. A skoro na piknik, to nie z pustym koszyczkiem...

Nasza redakcyjna koleżanka Kasia Chojnowska uważa, że gotowanie to świetna zabawa, zwłaszcza, kiedy nie trzymamy się sztywno wytyczonych przed laty ram i można zaszaleć. I postara się dowieść, że piknikowanie nie musi już oznaczać jajka gotowanego na twardo i kanapek ze zwiędłymi w podróży warzywami...

 

Macie już swój kocyk i koszyk piknikowy, ale brak pomysłu na przekąski? Zatem przybywam z przepisem na pyszne i zdrowe domowe burgery z prawdziwej, soczystej wołowiny w towarzystwie kruchej roszponki oraz kremowy jak marzenie deser z rozetą ze świeżych truskawek oblanych truskawkową galaretką.

Domowy burger z wołowiny oraz bułki pszennej lub pełnoziarnistej z sezamem i ziarnami jest o niebo lepszą alternatywą od sztucznej buły i wątpliwej jakości mięsa, a na dodatek idealnie wpasuje się w piknikowy klimat i lunch w plenerze. Mięso wołowe ma to do siebie, że jest bardzo delikatne i soczyste. Nie ma w nim ukrytych żyłek, które twardnieją podczas smażenia. Dzięki temu zyskujemy pewność, że tak przygotowany kotlecik będzie smakował również dzieciom. Nie musicie mieć także wyrzutów sumienia z powodu tak przygotowanej kanapki. Przede wszystkim dlatego, że w 100% jest z naturalnych składników, bez morza chemii, za to z mnóstwem wartości odżywczych zamiast konserwantów i polepszaczy. Wiecie co jecie, co macie na talerzu. A smak jest obłędny.

 

Do przygotowania naszego domowego, piętrowego burgera są potrzebne:

– 500 g mielonej wołowiny 100%; najlepiej sprawdzi się antrykot, ponieważ jest delikatnie poprzerastany tłuszczem, który nada burgerowi soczystości,
– nasza ulubiona sałata (ja użyłam roszponki),
– pomidor,
– ogórek kiszony lub konserwowy (jeżeli lubicie),
– 1 cebulka posiekana w kostkę i delikatnie przesmażona na łyżce oliwy z oliwek,
– bułeczki z sezamem lub pełnoziarniste,
– 1 jajo,
– sól i pieprz do smaku,
– łyżka oliwy z oliwek do smażenia mięsa.

Sos składa się z 1 łyżki majonezu, 1 łyżki ketchupu i 1 łyżeczki musztardy sarepskiej.

Mięso należy wyłożyć do miski, przyprawić, wbić jajko. W tym czasie posiekaną cebulkę musimy zeszklić na oliwie. Ważne jest, aby smażyć ją bardzo krótko, bo spalona cebula może zepsuć smak mięsa. Dodajemy ją do mięsa i wyrabiamy, aby składniki połączyły się ze sobą. Po wymieszaniu spróbujcie, czy mięso jest wystarczająco przyprawione.

Przygotujcie sobie miseczkę z zimną wodą, w której będziecie moczyć ręce przed formowaniem burgerów. Zapobiegnie to przyklejaniu się mięsa do dłoni. Wołowina ma jeden mankament, mianowicie lubi się kleić do rąk niczym ciasto drożdżowe. Każdorazowe moczenie dłoni w zimnej wodzie zapobiega temu. Burgery formujemy w dosyć spore kotlety, kładziemy je na desce i nadajemy im pożądany kształt nożem. Tępą stroną noża można wycisnąć na powierzchni kotletów ozdobną kratkę.

Pamiętajcie o tym, aby Wasze kotlety były nieco większe niż bułka, ponieważ skurczą się podczas smażenia. Wrzucamy burgery na rozgrzaną patelnię i dobrze wysmażamy z obu stron. Jest to wołowina, więc możecie regulować stopień wysmażenia, podobnie jak w przypadku steków. Wasz hamburger może być średnio lub dobrze wysmażony. Mięso wołowe, w przeciwieństwie do wieprzowego lub drobiowego, nadaje się do spożywania na surowo, więc nie musicie obawiać się epidemii salmonelli, jeżeli kotlecik będzie lekko różowy w środku.

Jeżeli macie ochotę, możecie ułożyć na gotowych burgerach plasterki żółtego sera. Pod wpływem ciepła z kotleta ser lekko się roztopi. Nie jestem zwolenniczką serków topionych i staram się ich unikać. Porządny plaster prawdziwej goudy lub edama będzie pasował idealnie. Kiedy kotlety są już gotowe, na suchej, rozgrzanej patelni lub w piekarniku tostujemy nasze bułeczki. Ja przypiekam je tylko z jednej strony. Pod wpływem temperatury staną się chrupiące, a sos nie będzie wnikał w głąb bułki niepotrzebnie rozmiękczając ją. Na podgrzanej bułce układamy kolejno burgera, pomidora lub inne ulubione warzywa, sałatę i polewamy delikatnie sosem.

 

Skoro jest danie główne, musi być i deser. Na pikniku świetnie sprawdzi się sernik na zimno, czyli Biała Dama w truskawkach. Nie musicie obawiać się tego, że rozpuści się pod wpływem temperatury. Nie ma takiej możliwości, ale dla zachowania lepszego smaku warto obłożyć ją już w koszyczku chłodzącymi wkładami. Nie będę Was oszukiwała... nie jest to deser dietetyczny, ale tak smaczny, że kilka dodatkowych brzuszków i dwa przysiady lub rundka na rowerze załatwią sprawę nadprogramowych kalorii. Sernik jest bardzo prosty w przygotowaniu i nie zajmie Wam wiele czasu.
Przedstawiam Wam Białą Damę w truskawkach, czyli – ni mniej ni więcej – sernik na zimno z truskawkami i galaretką. Możecie wierzyć lub nie, ale jej smak jest nieziemski. Jest tak puszysta, jedwabista i kremowa, że wprost rozpływa się w ustach. Zamknięta w tortownicy gładko zmieści się wraz z hamburgerami w koszyczku piknikowym i podda transportowi. Przepis jest dziecinnie prosty i zniewalająco pyszny. Oto potrzebne produkty:

- 0,5 l śmietany kremówki,
- 0,5 szklanki cukru pudru,
- 2 galaretki (cytrynowa i truskawkowa),
-2 serki waniliowe homogenizowane,
- 2 płaskie łyżki żelatyny rozpuszczone w niewielkiej ilości wody,
- ulubione owoce.

Sprawa wygląda następująco. Galaretki i żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie (cytrynową w mniejszej ilości wody niż napisane jest na opakowaniu, truskawkową zgodnie z przepisem). Kiedy żelatyna i galaretka cytrynowa ostygną, zaczynamy ubijać schłodzoną śmietankę. Następnie dodajemy do niej serki i ponownie miksujemy. Kiedy śmietana połączy się z serkiem, dolewamy żelatynę oraz galaretkę cytrynową i miksujemy. Masa stanie się bardzo płynna, ale o to właśnie chodzi. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, wypełniamy ją serową masą i wstawiamy do lodówki na około 30–45 minut. W tym czasie delektujemy się lemoniadą bądź kawką i kroimy owoce.

Po upływie wyznaczonego czasu sprawdzamy, czy sernik zastygł. Najprostsze sposoby są najlepsze – czyli dotykamy go delikatnie palcem. Jeżeli jest w formie stałej i nie klei się do palca to znak, że czas na dalszą część pracy. Na zastygniętej masie serowej układamy wybrane owoce (w moim przypadku rozetka z truskawek) i zalewamy wystudzoną galaretką truskawkową. Ponownie wstawiamy tortownicę do lodówki. Wymaga to nieco precyzji, żeby po drodze nie wylać galaretki z owocami na podłogę lub do lodówki. Kiedy galaretka stężeje, sernik jest gotowy.

Pozostaje jedynie zabrać koszyczek wypełniony szczęściem i cieszyć się z wolnego dnia. Smacznego!

 

Katarzyna Chojnowska

Zdjęcia (5)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe